Biznes Ludzie Pieniądze

Dziki rajd kontraktów na sok pomarańczowy. "To jakiś Dziki Zachód"

is
2010-01-12, ostatnia aktualizacja 2010-01-12 13:24

Z powodu kiepskich zbiorów w ubiegłym roku i niespodziewanych mrozów na Florydzie kontrakty na sok pomarańczowy wzrosły w ubiegłym tygodniu o 17 proc., osiągając najwyższe ceny od dwóch lat. Niespodziewanie w poniedziałek indeksy spadły o 13 proc. - To jakiś Dziki Zachód - mówi Dominick Minervini, który na poniedziałkowych transakcjach zarobił 8 tys. dolarów

Marcowe kontrakty terminowe na sok pomarańczowy notowane na nowojorskim rynku zdrożały do 1,4965 dolarów za funt, osiągając najwyższy poziom od dwóch lat.

Ceny soku pomarańczowego wystrzeliły w ubiegłym tygodniu po przejściu niespotykanej fali mrozów przez Florydę, po Brazylii drugiego co do wielkości obszaru, na którym rosną cytrusy.

Po weekendzie, kiedy okazało się, że straty spowodowane mrozami nie są takie duże, jak wstępnie przypuszczano, indeks na sok spadł o 13 proc.

- To przerażające. To jakiś Dziki Zachód - mówi serwisowi Wall Street Journal Dominick Minervini, który zajmuje się handlem kontraktami na koncentraty owocowe od 20 lat.

W poniedziałek na giełdzie w Nowym Jorku liczba zawartych kontraktów na sok pomarańczowy wyniosła 13 tys. Dla porównania średnio zawiera się 2,6 tys. takich umów. Dzięki umiejętnej spekulacji Dominick Minervini zarobił w ten dzień 8 tys. dol.

- Doświadczeni inwestorzy wiedzieli, że cena z piątku - nawet uwzględniając mrozy - jest za bardzo wyśrubowana, dlatego obstawili spadki i dużo na tym zarobili - mówi Boyd Cruel, analityk w domu maklerskim Vision Financial Markets.

Jak wynika z raportu o cenach surowców Reuters/Jefferies CRB opublikowanego przez Pb.pl, w pierwszym półroczu cena soku pomarańczowego wzrosła o 36,6 proc.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.5

25 głosów