Krzysztof Stupnicki jako jeden z nielicznych speców od inwestowania przewidział zeszłoroczną hossę. - W pierwszym kwartale spodziewam się stabilizacji, a od drugiego kwartału zacznie się tworzyć spokojny trend wzrostowy. Doświadczenie pokazuje, że po takich spadkach możemy się spodziewać 100-proc. wzrostu indeksów w trzy lata - mówił "Gazecie" w październiku 2008 r., kiedy na giełdach szalały jeszcze spadki, a na rynku królowali czarnowidze.
Jednak tamte prognozy sprawdziły się niemal co do joty: wiosną giełda odbiła się od dna, a w całym 2009 r. indeks WIG20 zyskał na wartości 33,5 proc. Co teraz mówi Stupnicki? - W tym roku spodziewam się wyraźnego wzrostu cen akcji na
warszawskiej giełdzie. WIG20 wzrośnie do poziomu 2800 pkt - powiedział we wtorek Stupnicki podczas spotkania z dziennikarzami. Dziś WIG20 ma wartość 2450 pkt i od kilku miesięcy tempo jego wzrostu bardzo spadło. - To naturalne. W tym roku ceny akcji muszą rosnąć wolniej, bo giełdy już zdyskontowały poprawę w gospodarce, która dopiero nadejdzie - uważa szef Amplico TFI.
Czytaj też:
Smutna prawda: tylko co trzeci fundusz bije giełdowe indeksy! Zdaniem Stupnickiego w tym roku więcej będzie można zarobić, obstawiając małe spółki, których indeksy od pół roku są w płaskim trendzie i nie nadążają za wzrostami całej giełdy. - Wynika to ze słabszych wyników finansowych małych firm w zeszłym roku, ale w tym roku ten trend zostanie przełamany i giełdowe małe spółki zaczną odrabiać dystans do największych spółek - spodziewa się Stupnicki. Nie chce jednak powiedzieć, czy owo przełamanie nastąpi w pierwszym, czy dopiero w czwartym kwartale.
Większej korekty na giełdzie szef Amplico TFI spodziewa się raczej w drugiej części roku, kiedy zaczną wygasać pakiety pomocowe dla gospodarek, które zaaplikowały im w zeszłym roku
banki centralne i rządy. Ale w tym przypadku Stupnicki się zastrzega, że tak naprawdę nadejścia korekty nie sposób przewidzieć, bo wszystko zależy od tempa i sposobu, w jaki władze będą wycofywały działania pomocowe dla gospodarek. O ile na akcjach, według prognoz Amplico TFI, będzie można w tym roku zarobić ok. 20 proc., o tyle fundusze inwestujące w obligacje mają dać zarobić 5-7 proc.
Czytaj też:
Kup obligacje. Stracisz 100% pieniędzy Stupnicki uważa jednak, że najwyższych zysków trzeba w tym roku szukać za granicą - na rynkach tzw. rozwijających się. Eksperci zaliczają do nich Amerykę Południową (zwłaszcza Brazylię), Azję (z Indiami i Chinami na czele) oraz Rosję i Turcję. Już w zeszłym roku fundusze inwestujące w Chinach i Rosji dały znacznie wyższą stopę zysku, niż te, które lokowały w polskie akcje. Najlepsze fundusze rynków wschodzących dały ponad 100 proc. zarobku, a polskich - 60-80 proc.
Czytaj też:
Sabbeny droga do bogactwa. Zysk prosty i nieskomplikowany. Na foreksie Stupnicki nie chce podać dokładnej prognozy wzrostu cen akcji na globalnych rynkach wschodzących, ale podkreśla, że może to być znacznie ponad 20 proc. w skali całego roku. Zasugerował, że nie zdziwi się, jeśli w funduszach rynków wschodzących da się osiągnąć 30 lub 40 proc. zysku. Z tego powodu Amplico TFI zaczyna właśnie kampanię reklamową, promującą fundusz Amplico Akcji Rynków Wschodzących. Reklamy funduszu pojawią się w gazetach i internecie, a jednocześnie udziały funduszu będzie można kupić bez opłaty dystrybucyjnej.
Biorąc pod uwagę prognozy Amplico TFI, warto pamiętać, że jest to uczestnik rynku inwestycyjnego, nie zaś niezależna firma analityczna.