Biznes Ludzie Pieniądze

Rzońca, nowy członek RPP: Życie Kowalskich będzie spokojniejsze

Rozmawiała Patrycja Maciejewicz
13.01.2010 , aktualizacja: 13.01.2010 20:00
A A A Drukuj
Życzyłbym sobie i nam wszystkim, aby kondycja polskiej gospodarki poprawiała się na tyle szybko, że Rada musiałby podnosić stopy na jednym z pierwszych wspólnych posiedzeń
Patrycja Maciejewicz: Powoli wychodzimy z kryzysu. W przeciwieństwie do całej UE, w której ceny gwałtownie spadły, w Polsce inflacja oscyluje na górnej granicy celu inflacyjnego. W jakim stopniu odpowiada za to Rada Polityki Pieniężnej?

Andrzej Rzońca*: Wolałbym nie oceniać ustępującej Rady, przynajmniej teraz, kiedy sam nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji dotyczącej polityki pieniężnej. Poza tym byłem doradcą poprzedniego prezesa NBP, mogłem z bliska przyglądać się podejmowaniu decyzji przez Radę przez pierwszą połowę jej kadencji.

Mogę tylko powtórzyć to, co mówiłem dużo wcześniej: RPP spóźniła się z podwyżkami stóp procentowych w latach 2007-2008. Za to opóźnienie, jak za każdy poważny błąd w polityce makroekonomicznej, gospodarka musiała zapłacić. W latach 2007-2009 inflacja była średnio o blisko 1 pkt proc. powyżej celu.

Bank centralny nie powinien dopuszczać do długotrwałych i znacznych odchyleń inflacji od celu. Im szybciej zareaguje na wzrost presji inflacyjnej, tym mniejsze zmiany stóp są potrzebne by przywrócić inflację do celu.

Ale nie zapominam o tym, jak RPP zareagowała np. na wzrost inflacji po przystąpieniu do UE. Życzyłbym sobie, aby nowa RPP potrafiła równie zdecydowanie działać.

Wielu ekonomistów akurat za tą determinację Radę krytykuje, uważając że zareagowała na administracyjny wzrost cen, który po roku zanikł. Inflacja niepotrzebnie spadła praktycznie do zera

Dzięki zdecydowanej reakcji podwyższona inflacja się nie utrwaliła i w kolejnych 2 latach mogliśmy się cieszyć z niskiej inflacji i niskich stóp procentowych.



Według październikowej projekcji opracowanej przez ekspertów NBP, inflacja w połowie 2010 roku spadnie poniżej celu, a wzrost PKB nie przekroczy 2 proc. Prezes Sławomir Skrzypek zdradził, że w nowej projekcji inflacja i wzrost PKB mogą być wyższe. Czy stopy procentowe pozostaną na rekordowo niskim poziomie?

Mogłyby takie pozostać tylko wtedy, gdy powróciłby powód, dla którego tak silnie je obniżono, tzn. ponownie zacząłby się rozlewać kryzys w światowej gospodarce

Życzyłbym sobie i nam wszystkim, aby kondycja polskiej gospodarki poprawiała się na tyle szybko, że Rada musiałby podnosić stopy na jednym z pierwszych wspólnych posiedzeń.

Jest oczywiste, że jeśli wzrost gospodarki, a co za tym idzie presja inflacyjna okazałyby się silniejsze niż dziś się przewiduje, wtedy decyzje RPP o ewentualnych podwyżkach stóp musiałyby przyjść szybko. To jest elementarz. Gdyby Rada tego nie zrobiła, to później musiałaby mocniej podnosić stopy. Mielibyśmy wyższą i bardziej zmienną inflację, wyższe i bardziej zmienne stopy procentowe oraz wolniejszy i bardziej zmienny wzrost gospodarki

Dziś najwięksi optymiści mówią o 4,5-proc. wzroście gospodarczym w tym roku.

To mało prawdopodobne. Z takiego spowolnienia, jakiego doświadczyła Polska w zeszłym roku, nie wychodzi się w ciągu roku. Osiągalny jest wzrost gospodarki o około 3 proc. i to przy założeniu, że złoty nie umocni się bardzo wyraźnie.

Polską gospodarkę będzie napędzać przetwórstwo przemysłowe, które pierwsze ucierpiało na kryzysie. Dopiero później poprawę odczuje sektor usług rynkowych. Dzięki lepszemu wykorzystaniu funduszy unijnych i finansowanym z nich inwestycjom infrastrukturalnym, nadal dobrze powinno radzić sobie budownictwo, choć w sektorze prywatnym inwestycje budowlane wciąż będą spadać.

Życie Kowalskich stanie się spokojniejsze. Mniej będzie w nim obaw o pracę, czy spłatę kredytu. Pojawi się więcej szans na podwyżki płac, choć raczej nie będą one duże.

Prezes NBP zapowiedział, że w tym roku bank zacznie publikować projekcję stóp procentowych. Jakie to ma znaczenie, skoro Rada jest do pewnego stopnia nieprzewidywalna?

Rada nie jest, a przynajmniej nie powinna być nieprzewidywalna. Nieprzewidywalne do pewnego stopnia są warunki, w jakich musi ona podejmować decyzje.

Badania dowodzą, że ewentualne korzyści z publikowania przyszłej ścieżki stóp procentowych są niewielkie - mniejsze niż z publikowania ścieżki inflacji i PKB, czy z dobrego poznania sposobu, w jaki ludzie formułują swoje oczekiwania wzrostu cen. NBP publikuje ścieżkę inflacji i PKB od kilku lat, a w badaniach oczekiwań inflacyjnych ma liczący się dorobek.

Z publikacją ścieżki stóp procentowych wiązałby się także inny praktyczny problem. O ile projekcja inflacji i PKB odzwierciedla poglądy ekspertów NBP, o tyle projekcja ścieżki stóp procentowych musiałaby odzwierciedlać poglądy RPP. Tymczasem, każdy członek RPP może inaczej widzieć ścieżkę inflacji i w różnym stopniu tolerować jej przejściowe odchylenia od celu. Problemem byłoby uzgodnienie ścieżki stóp procentowych. Nieprzypadkowo na palcach jednej ręki można policzyć banki centralne publikujące ścieżkę stóp procentowych.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów