"Gazeta" dotarła do zbiorczych wyników zeszłorocznej abolicji podatkowej. Abolicja objęła lata 2002-07. Była potrzebna, bo umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, które przed wielu laty
Polska zawarła m.in. z Wielką Brytanią, Austrią, Belgią, Danią, Finlandią, Holandią, Rosją czy
USA, przewidywały (niektóre nadal przewidują), że pracujący tam Polacy po powrocie do kraju muszą tu zapłacić podatek od swoich zagranicznych dochodów. A że po przeliczeniu zagranicznych pensji na złotówki wychodziły z tego duże kwoty, znaczna część osób ukrywała je przed fiskusem. Dzięki abolicji mogły uzyskać rozgrzeszenie, czyli umorzenie zaległych podatków. Ci, którzy zapłacili w Polsce podatek od swoich zagranicznych dochodów, mogli dostać jego zwrot. Żeby było sprawiedliwie.
Dziś już wiemy, że urzędy skarbowe wydały 57 tys. 268 decyzji o umorzeniu zaległości podatkowych na łączną kwotę 320,6 mln zł. Umorzyły też 102,1 mln zł zaległych odsetek. Do tego doszło 31 tys. 117 decyzji o zwrocie zapłaconego podatku - osoby, które go wcześniej zapłaciły, odzyskały w sumie 94,2 mln zł.
Zdaniem Andrzeja Marczaka to bardzo mało. - Przecież w ostatnich latach do pracy wyjechały za granicę miliony Polaków - przypomina.
Tłumaczy, że kwota umorzonych zaległości nie jest bezpośrednią stratą dla budżetu, bo fiskus prawdopodobnie i tak by tych pieniędzy nie dostał - gdyby nie abolicja, nie zostałyby ujawnione. Kwota zwróconych podatków jest natomiast symboliczna w skali całego budżetu. - Ministerstwo Finansów szacowało, że za lata 2002-07 będzie musiało zwrócić 300 mln zł, a zwróciło tylko nieco ponad 94 mln zł - mówi Andrzej Marczak.
Jego zdaniem ustawa abolicyjna była tak skomplikowana, że nawet fachowcom sprawiała problemy. - Dlatego podatnicy woleli siedzieć cicho i się nie ujawniać - tłumaczy Andrzej Marczak. Nałożył się na to brak zaufania do fiskusa. - Nasze urzędy skarbowe są postrzegane jako te, które czyhają na potknięcia podatników, a nie im pomagają - mówi ekspert.
Jego zdaniem, jeśli w przyszłości takie akcje mają przynosić lepsze efekty, potrzebne są skuteczniejsze kampanie edukacyjno-informacyjne. Trzeba też zmieniać nastawienie urzędów skarbowych do podatników.
Przed nami abolicję stosowało już kilkanaście europejskich państw, m.in.: Austria, Francja,
Grecja,
Hiszpania, Holandia, Irlandia,
Portugalia i Szwajcaria. Największym sukcesem zakończyła się w 2001 r. abolicja we Włoszech. Dzięki niej Włosi ujawnili nielegalnie wytransferowane za granicę pieniądze, akcje i inny majątek o wartości prawie 55 mld euro! Od ujawnionego majątku płacili niewielki 2,5-proc. podatek. Do budżetu wpłynęło ponad 1,3 mld euro.
Pod koniec zeszłego roku upłynął termin abolicji dla Amerykanów ukrywających przed władzami konta bankowe za granicą. Wedle szacunków chodzi o dziesiątki miliardów dolarów. Ujawniło się 7,5 tys. obywateli. Przestraszyli się, że ich nazwiska znalazły się na przekazanej amerykańskim władzom federalnym liście 4,5 tys. obywateli USA posiadających konta w szwajcarskim banku UBS.