Biznes Ludzie Pieniądze

Mizerne efekty abolicji podatkowej

Piotr Skwirowski
14.01.2010 , aktualizacja: 14.01.2010 07:49
A A A Drukuj
W ramach abolicji dla Polaków, którzy zarabiali za granicą, lecz nie rozliczyli się z naszymi urzędami skarbowymi, swoje zaległości podatkowe ujawniło trochę ponad 57 tys. osób. - To bardzo mało - ocenia Andrzej Marczak, doradca podatkowy z firmy KPMG.

"Gazeta" dotarła do zbiorczych wyników zeszłorocznej abolicji podatkowej. Abolicja objęła lata 2002-07. Była potrzebna, bo umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, które przed wielu laty Polska zawarła m.in. z Wielką Brytanią, Austrią, Belgią, Danią, Finlandią, Holandią, Rosją czy USA, przewidywały (niektóre nadal przewidują), że pracujący tam Polacy po powrocie do kraju muszą tu zapłacić podatek od swoich zagranicznych dochodów. A że po przeliczeniu zagranicznych pensji na złotówki wychodziły z tego duże kwoty, znaczna część osób ukrywała je przed fiskusem. Dzięki abolicji mogły uzyskać rozgrzeszenie, czyli umorzenie zaległych podatków. Ci, którzy zapłacili w Polsce podatek od swoich zagranicznych dochodów, mogli dostać jego zwrot. Żeby było sprawiedliwie.

Dziś już wiemy, że urzędy skarbowe wydały 57 tys. 268 decyzji o umorzeniu zaległości podatkowych na łączną kwotę 320,6 mln zł. Umorzyły też 102,1 mln zł zaległych odsetek. Do tego doszło 31 tys. 117 decyzji o zwrocie zapłaconego podatku - osoby, które go wcześniej zapłaciły, odzyskały w sumie 94,2 mln zł.

Zdaniem Andrzeja Marczaka to bardzo mało. - Przecież w ostatnich latach do pracy wyjechały za granicę miliony Polaków - przypomina.

Tłumaczy, że kwota umorzonych zaległości nie jest bezpośrednią stratą dla budżetu, bo fiskus prawdopodobnie i tak by tych pieniędzy nie dostał - gdyby nie abolicja, nie zostałyby ujawnione. Kwota zwróconych podatków jest natomiast symboliczna w skali całego budżetu. - Ministerstwo Finansów szacowało, że za lata 2002-07 będzie musiało zwrócić 300 mln zł, a zwróciło tylko nieco ponad 94 mln zł - mówi Andrzej Marczak.

Jego zdaniem ustawa abolicyjna była tak skomplikowana, że nawet fachowcom sprawiała problemy. - Dlatego podatnicy woleli siedzieć cicho i się nie ujawniać - tłumaczy Andrzej Marczak. Nałożył się na to brak zaufania do fiskusa. - Nasze urzędy skarbowe są postrzegane jako te, które czyhają na potknięcia podatników, a nie im pomagają - mówi ekspert.

Jego zdaniem, jeśli w przyszłości takie akcje mają przynosić lepsze efekty, potrzebne są skuteczniejsze kampanie edukacyjno-informacyjne. Trzeba też zmieniać nastawienie urzędów skarbowych do podatników.

Przed nami abolicję stosowało już kilkanaście europejskich państw, m.in.: Austria, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Portugalia i Szwajcaria. Największym sukcesem zakończyła się w 2001 r. abolicja we Włoszech. Dzięki niej Włosi ujawnili nielegalnie wytransferowane za granicę pieniądze, akcje i inny majątek o wartości prawie 55 mld euro! Od ujawnionego majątku płacili niewielki 2,5-proc. podatek. Do budżetu wpłynęło ponad 1,3 mld euro.

Pod koniec zeszłego roku upłynął termin abolicji dla Amerykanów ukrywających przed władzami konta bankowe za granicą. Wedle szacunków chodzi o dziesiątki miliardów dolarów. Ujawniło się 7,5 tys. obywateli. Przestraszyli się, że ich nazwiska znalazły się na przekazanej amerykańskim władzom federalnym liście 4,5 tys. obywateli USA posiadających konta w szwajcarskim banku UBS.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów