Kiedy odetną od internetu - rządowa walka z piractwem internetowym
Tomasz Grynkiewicz
2010-01-13, ostatnia aktualizacja 2010-01-13 22:33
Projekt ustawy z odcinaniem od internetu może się pojawić w pierwszej połowie roku - mówi MSWiA. Są pomysły, by ograniczyć dozwolony użytek osobisty
ZOBACZ TAKŻE
- Twórca Pirate Bay: internauci zapłacą za muzykę (12-02-10, 20:37)
- Blokować strony zgodnie z konstytucją czy wbrew niej? (10-02-10, 20:23)
- 25 proc. rosyjskich sklepów sprzedaje pirackie oprogramowanie Microsoftu (08-02-10, 16:45)
- Tusk robi krok w stronę internautów (05-02-10, 20:10)
- KIGEiT sugeruje zastopowanie prac nad blokowaniem internetu (02-02-10, 20:25)
- Premier jeszcze raz przyjrzy się ustawie cenzurującej internet (26-01-10, 21:36)
- W globalnej sieci cenzury (25-01-10, 14:00)
- Producenci nie chcą, aby w internecie było za tanio (28-12-09, 20:40)
- Jak rozpętać aferę żłobkową (15-12-09, 21:01)
- Obywatel w sieci pod lupą (15-12-09, 00:00)
- Rząd chce blokować strony z hazardem, ale nikt nie wie jak (19-11-09, 20:25)
- Ustawodawstwo pomoże, ale nie zastąpi edukacji społeczeństwa - mówił Adam Rapacki, podsekretarz stanu w MSWiA, podczas debaty "Piractwo (nie)dozwolone?". Odpowiadał tak na apele m.in. producentów oprogramowania, by rząd wsparł ich w walce z piractwem.
Jak mówił minister Rapacki, w MSWiA trwają prace nad wprowadzeniem zapisów, które umożliwiałyby odcinanie dostępu do sieci za naruszanie praw autorskich. We Francji - po wielu kontrowersjach - ustawę przyjęto (można odciąć internautę po trzecim występku), prace trwają też w Wlk. Brytanii. Po batalii w europarlamencie w unijnej dyrektywie telekomunikacyjnej zapisano, że decyzje o odcięciu od sieci powinny być zgodne z prawami człowieka. Co w praktyce oznacza, że bez zgody sądu pirata raczej odciąć nie będzie można. Chyba że rozpowszechnia pornografię dziecięcą lub komunikaty terrorystyczne.
A jak w Polsce? - Projekt ustawy może się pojawić jeszcze w pierwszej połowie tego roku - mówił minister Rapacki. Unikał jednak szczegółowych odpowiedzi, podkreślając, że to etap "wstępnych założeń", nad którymi wciąż trwa dyskusja. - Musimy znaleźć złoty środek, by nie naruszać praw i swobód obywateli, a jednocześnie odpowiedzieć na problem łamania prawa w internecie - twierdzi. Zapewniał, że założenia zostaną upublicznione i poddane szerokim konsultacjom.
Ujawnił też, że w międzyresortowym zespole ds. internetu pojawił się pomysł, by ograniczyć tzw. dozwolony użytek osobisty. Dziś pozwala on pod pewnymi warunkami na nieodpłatne korzystanie z chronionych prawem utworów. W zamian - jako rekompensatę dla twórców - wprowadzono opłaty od płyt CD, DVD, odtwarzaczy MP3 czy dysków komputerów (do 3 proc. ceny), które pobierają organizacje zbiorowego zarządzania. Rapacki podkreślał, że nie wiadomo, czy pomysł zyska akceptację resortu.
- Pomysł na odcinanie dostępu do internetu jest skandaliczny - mówi Jarosław Lipszyc, prezes fundacji Nowoczesna Polska. - W dobie powszechnej komunikacji elektronicznej w ten sposób wykluczamy z życia społeczne kolejne osoby, a nawet całe rodziny - dodaje. Jego zdaniem zaostrzenie przepisów i tak nie pomoże przemysłowi rozrywkowemu. Zdecydowanie sprzeciwia się też zawężaniu dozwolonego użytku. - Przecież to fundament, to dzięki niemu mogę pożyczyć znajomemu książkę, skopiować płytę na dysk komputera, zapisać treść strony internetowej. Jeśli go ograniczymy, całe społeczeństwo nagle stanie się... nielegalne - zauważa. - Powinniśmy iść dokładnie w przeciwnym kierunku i prawa obywateli poszerzać, a nie ograniczać. I ścigać tych, którzy naruszają prawo autorskie dla zysku, a nie tych, którzy korzystają z kultury niekomercyjnie.
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.3
37 głosów
Przeczytaj 56 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU










