Opublikowane w czwartek dane GUS okazały się lepsze od szacunków Ministerstwa Finansów i analityków. Inflacja wzrosła z listopadowego poziomu 3,3 proc., ale tylko do 3,5 proc.
W ten sposób
inflacja nie wykroczyła poza granice dopuszczalnego odchylenia od celu RPP. Ten cel to 2,5 proc. plus/minus 1 pkt proc. Były szef NBP Leszek Balcerowicz krytykuje jednak Radę za to, że od ponad dwóch lat inflacja jest wyższa niż 2,5 proc.
Jednak od stycznia zacznie się ostre wyhamowanie wzrostu cen z powodu wysokiej bazy odniesienia z początku 2009 roku. Ekonomiści spodziewają się że już w lutym inflacja wyniesie około 3 proc., a w połowie roku może spaść poniżej celu RPP. Ostatnia projekcja przygotowana przez ekspertów NBP mówi nawet o spadku do 1 proc.
- Druga połowa roku przyniesie systematyczny wzrost inflacji ze względu na postępujące ożywienie gospodarcze, które powinno doprowadzić do zastopowania wzrostu
bezrobocia - uważa Janusz Dancewicz, ekonomista DZ Banku.
Jak podał GUS, inflacja średnioroczna wyniosła również 3,5 proc. Resort finansów w strategii zarządzania długiem na 2010 rok (z września 2009 r.) zakładał, że średnioroczna inflacja wyniesie 3,6 proc. Zdaniem Dancewicza mimo wzrostu inflacji w drugiej połowie roku średnioroczna inflacja w 2010 roku będzie niższa niż w 2009 i wyniesie ok. 2,8 proc.