- Telekomunikacja
Polska jest zainteresowana przejęciem sieci Play, gdy nadarzy się taka okazja - powiedział w rozmowie z portalem media2.pl szef TP SA Maciej Witucki. Największy stacjonarny operator nie wyklucza także zakupu sieci kablowych.
Kupno Play przez TP to scenariusz, który od dawna sugerują eksperci - twierdzi portal media2.pl. Zapobiegło by to trwającej od jakiegoś czasu wielkiej wojnie cenowej.
Po trzech kwartałach 2009 r. wartość całego rynku telekomunikacyjnego spadła o blisko 2 proc. - Myślę, że również cały rok zakończy się mniej więcej takim spadkiem. Skala naszej działalności i zależności rynkowe powodują, że w przypadku TP spadek ten jest wyższy niż ma cały rynek - mówił Witucki.
W rozmowie z Reutersem dzef grupy zapowiedział, że zarządzone przez Urząd Komunikacji Elektronicznej cięcia stawek międzyoperatorskich za połączenia do sieci komórkowych (tzw. MTR) będą jedną z głównych przyczyn, które sprawią, że również w 2010 r. przychody grupy się obniżą, choć zapewne mniej niż zeszłym roku.
- Również spadek naszych przychodów powinien być w 2010 r. niższy, patrząc rok do roku. Oczywiście bierzemy pod uwagę jedną zapowiadaną na ten rok obniżkę MTR, ale zarazem mamy nadzieję, że może do niej nie dojdzie - powiedział Maciej Witucki.
Aby zniwelować zniżki przychodów powodowane między innymi zanikaniem usług telefonii stacjonarnej i silną konkurencją na rynku komórkowym, TP SA zwiększa inwestycje w relatywnie nowe dla siebie sektory - internet czy telewizję. W tym roku inwestycje mają wzrosnąć do 16-18 proc. przychodów z 12-14 proc. w 2009 r.
Planowany wzrost nakładów na inwestycje to częściowo pokłosie porozumienia, jakie w październiku TP SA podpisała z regulatorem rynku UKE, zakładającego, że stawki hurtowe płacone przez innych graczy za dostęp do sieci TP SA nie spadną przez trzy lata, ale w zamian za to TP SA zainwestuje w 1,2 mln nowoczesnych linii dostępu do internetu. 700 tys. linii zostanie przy tym ulepszone, zaś pozostałe 500 tys. będzie wybudowane od podstaw. Wszystko to w trzy lata kosztem około 3 mld zł.
Grupa myśli też o dalszej redukcji kosztów. Jednym ze sposobów ich ograniczenia ma być zmniejszenie zatrudnienia. Zgodnie z podpisanym w grudniu porozumieniem ze związkami w 2010 r. dobrowolnie ma odejść z firmy 1980 osób.