Biznes Ludzie Pieniądze

Proces Winieckiego od nowa. Skrzypek będzie z nim współpracował

Michał Kopiński, Patrycja Maciejewicz
14.01.2010 , aktualizacja: 14.01.2010 19:44
A A A Drukuj
Wydany w sierpniu przez poznański sąd rejonowy wyrok skazujący prof. Jana Winieckiego za zniesławienie prezesa NBP Sławomira Skrzypka został wczoraj uchylony przez sąd drugiej instancji. To oznacza, że sprawa rozpocznie się od nowa, a Winiecki zostaje w RPP.
Profesor Jan Winiecki po ogłoszeniu wyroku Sądu Apelacyjnego w sprawie o zniesławienie, jaką wytoczył mu prezes NBP Sławomir Skrzypek
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Profesor Jan Winiecki po ogłoszeniu wyroku Sądu Apelacyjnego w sprawie o zniesławienie, jaką wytoczył mu prezes NBP Sławomir Skrzypek
Poznański sąd rejonowy w sierpniu 2009 r. skazał Winieckiego za zniesławienie Skrzypka. Wczoraj sąd drugiej instancji uchylił ten wyrok.

Profesor Winiecki odetchnął z ulgą. Gdyby wyrok z sierpnia się utrzymał i uprawomocnił, ekonomista byłby osobą karaną i straciłby miejsce w Radzie Polityki Pieniężnej, do której Senat powołał go zaledwie przedwczoraj.

W utrzymanie wyroku z sierpnia wierzyli chyba tylko oskarżający Winieckiego prezes NBP i jego pełnomocnik mec. Ernest Roskowiński. Wyrok zapadł bowiem w niecodziennych okolicznościach. Na ostatniej rozprawie nie było bowiem ani oskarżonego Winieckiego, ani jego obrońcy mec. Jerzego Naumanna. Nie przyjechali z powodu choroby tego drugiego, przesyłając do sądu (na ponad półtorej godziny przed rozprawą) faks z prośbą o przełożenie rozprawy. Sędzia stwierdził jednak, że żadne pismo do sądu nie wpłynęło, przesłuchał ostatniego świadka, wysłuchał mowy końcowej mec. Roskowińskiego i skazał nieobecnego Winieckiego.

Ekonomista został uznany za winnego zniesławienia Skrzypka w felietonie opublikowanym w 2007 r. w paru regionalnych dziennikach. Pisał, że prezes NBP "nie zna ekonomii i nie zna języków", a swój dyplom MBA "wydębił psim swędem". Kara? 10 tys. zł grzywny, 20 tys. zł datku na Caritas Polska, 1 tys. zł opłaty karnej i pokrycie kosztów procesu.

Winiecki o wyroku dowiedział się od dziennikarza "Gazety". Był zszokowany faktem, że sąd zakończył proces bez wysłuchania jego mowy końcowej.

- W sposób ewidentny nastąpiło naruszenie prawa oskarżonego do obrony - powiedział wczoraj sędzia Jarosław Ochocki. I nie odnosząc się do kwestii merytorycznych, nakazał ponowne rozpoznanie sprawy przez sąd rejonowy.

Sławomir Skrzypek w sądzie nie pojawił się, po rozprawie wydał oświadczenie. - Zaważyły względy proceduralne, co pozwala mi domniemywać, że ostatecznie sprawa będzie miała pozytywne rozstrzygnięcie. W mojej ocenie zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawia wątpliwości co do winy oskarżonego - głosi oświadczenie.

Nowy proces potrwa przynajmniej kilka miesięcy. Podczas pierwszego (trwał rok) ekonomista utrzymywał, że prezes NBP nie ma prawa podawać, że ma dyplom MBA Uniwersytetu Wisconsin-La Crosse, bo według niego odbył w USA tylko szkolenie. Podawał też w wątpliwość wartość dyplomu SGH, który Skrzypek uzyskał w wyniku nostryfikacji. Prezes NBP przekonywał, że skończył za oceanem studia, których dyplom miał pełne prawo nostryfikować na SGH.

Skrzypek jest przewodniczącym RPP, w której od stycznia zasiada znany z jastrzębich poglądów i ciętego języka Winiecki. Tymczasem Skrzypek jest zwolennikiem luźnej polityki pieniężnej. Jak będzie im się układać współpraca? - Wzajemna niechęć nie powinna wpłynąć na naszą pracę w Radzie. Jedyny spór, którego się spodziewam, to ten o ekonomię - powiedział Winiecki "Gazecie".









Dla"Gazety"

dr hab. Bohdan Michalski, politolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, zajmujący się kwestiami pojednania i dialogu



Los dał szansę Janowi Winieckiemu i Sławomirowi Skrzypkowi, aby łagodnie przeszli z konfliktu do współpracy. Jak dwóch się kłóci, to należy im dać wspólny cel, wtedy skupią się na jego realizacji i zapominają o animozjach. Potwierdzają to wyniki eksperymentu przeprowadzonego wśród amerykańskich studentów. Grupa białych i czarnoskórych studentów wyjechała na obóz letni i tam dochodziło między nimi do konfliktów. Skończyły się, gdy prowadzący eksperyment przydzielił im wspólne zadanie.

Sytuacja nasza nie wygląda jednak tak jak ta modelowa. Prezes Skrzypek ma nadrzędne miejsce w RPP jako jej przewodniczący. A skoro różnią się także poglądami na politykę pieniężną, możliwe jest wzmocnienie tego konfliktu. Równolegle będzie trwał proces i będą się spotykać w sali sądowej i na posiedzeniach Rady.

Honorowym wyjściem byłoby wycofanie pozwu. Prezes mógłby stwierdzić, że to dla dobra Polski, że cel nadrzędny jest ważniejszy niż sprawy prestiżu i ego. Taki gest na pewno doceniłby Jan Winiecki i inaczej spojrzał na swego adwersarza. To by nobilitowało obydwu panów.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów