W 2009 r. z taśm montażowych polskich fabryk zjechało 899,7 tys. samochodów osobowych i dostawczych, czyli o 9,2 proc. mniej niż rok wcześniej - poinformowała firma Samar, ekspert branży motoryzacyjnej. Ten spadek to skutek kryzysu finansowego na świecie, który zaczął się pod koniec 2008 r. i osiągnął apogeum przed rokiem. Wtedy produkcja aut w Polsce była nawet o jedną czwartą mniejsza, licząc rok do roku. Potem sytuację poprawiły interwencje rządów połowy państw UE, które wprowadziły premie na zakupy nowych aut dla kierowców złomujących stare pojazdy. Najbardziej za premie opłacało się kupować tanie
samochody. Takie właśnie auta produkuje w Polsce Fiat.
Fiat Auto Poland wyprodukował w zeszłym roku 605,8 tys. samochodów - najwięcej w swojej historii. To niemal tyle, ile w sumie wyprodukowało pięć fabryk Fiata we Włoszech. Największe sukcesy święcił
Fiat Panda. W zeszłym roku w tyskiej fabryce wyprodukowano aż 298 tys. pand. Niestety, przed świętami Bożego Narodzenia włoski koncern zaszokował pracowników w Tychach, zapowiadając, że od 2011 r. może przenieść produkcję nowej wersji Pandy do Włoch. Tego żądają włoscy politycy, którzy domagają się, by koncern z Turynu zwiększył produkcję aut we Włoszech z 650 tys. do 1 mln sztuk. Polski rząd dotąd nie komentował tych planów.
Jeszcze większe powody do zadowolenia mają Czesi, którzy w kryzysowym 2009 r. ustanowili nowy rekord produkcji aut. Za bramy czeskich fabryk wyjechało 975,1 tys. aut, o 3 proc. więcej niż rok wcześniej. Ten wzrost zapewniły Czechom nowe fabryki Toyoty-PSA oraz Hyundai, bo produkcja skód spadła prawie o jedną piątą, do 519,9 tys. sztuk.