Biznes Ludzie Pieniądze

Sąd Najwyższy zajął się taryfami za tranzyt rosyjskiego gazu

Andrzej Kublik
14.01.2010 , aktualizacja: 14.01.2010 20:00
A A A Drukuj
Czy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo obiecało Gazpromowi zwolnienie z kilkuset milionów złotych długu za tranzyt gazu przez Polskę? Byłoby to pochopne, bo sprawa jest ciągle w rękach sądów.
Michał Szubski, prezes PGNiG
fot. Jacek Łagowski
Michał Szubski, prezes PGNiG
Spór jest główną przeszkodą w zatwierdzeniu wynegocjowanej już umowy z Rosją o dostawach gazu i zasadach działania polsko-rosyjskiej spółki EuRoPol Gaz. Ta spółka jest właścicielem gazociągu tranzytowego do Niemiec. Dopóki PGNiG i Gazprom nie rozstrzygną spornych rozliczeń, umowa nie wejdzie w życie - zapowiedział wicepremier Waldemar Pawlak.

Sąd Najwyższy podjął właśnie decyzję, która może doprowadzić do przełomu w sprawie.

W ostatni piątek na posiedzeniu niejawnym Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Urzędu Regulacji Energetyki. Urząd wcześniej przegrał sprawę z Rosjanami z zarządu EuroPolGazu w sądzie okręgowym i apelacyjnym.

To kolejny zwrot w sporze Gazpromu z URE o wysokość opłat za tranzyt gazu. Po wyroku Sądu Najwyższego sprawą jeszcze raz zajmie się sąd apelacyjny. - Cieszymy się z tego wyroku, chociaż nie znamy jeszcze jego uzasadnienia - powiedziała "Gazecie" rzeczniczka URE Agnieszka Głośniewska.

Konflikt zaczął się w 2006 r. Gazprom uznał, że zatwierdzone wtedy przez URE taryfy EuRoPol Gazu są za wysokie. Zatwierdzona przez Urząd i wyliczona zgodnie z polskim prawem stawka wynosiła 1,92 dol. za transport 1000 m sześc. gazu na odległość 100 km. Gazprom chciał ją obniżyć do 1,84 dol. I tylko tyle Gazprom płacił.

Różnica brała się stąd, że Rosjanie w swoich kalkulacjach pomijali polskie przepisy, według których do taryf za tranzyt gazu trzeba doliczyć małą dopłatę, zależną od wartości majątku firmy gazociągowej. Taka dopłata, stosowana też w innych państwach UE, ogranicza ryzyko bankructwa firmy.

EuRoPol Gaz wysyłał Rosjanom rachunki obliczane zgodnie z taryfami zatwierdzonymi przez URE. Ale Gazprom płacił mniej - jakby obowiązywały ich niższe stawki.

W zarządzie EuRoPol Gazu zasiada po dwóch nominatów PGNiG i Gazpromu. Spór zaczęli rosyjscy członkowie zarządu, zaskarżając do Sądu Okręgowego w Warszawie taryfy zatwierdzone przez URE. Sąd już unieważnił z powodów formalnych, bo zdaniem sądu prezes URE nie powinien ustalać taryfy EuRoPol Gazu, skoro w tej sprawie dostawał sprzeczne wnioski od Rosjan i Polaków. Sąd nie wnikał, która taryfa była wyliczona prawidłowo.

Ale w takiej sytuacji za tranzyt gazu zgodnie z prawem energetycznym powinni płacić według taryfy z 2005 r. - wyższej niż ta, którą zaskarżyli. Długi Gazpromu za tranzyt gazu liczone według tych wyższych stawek to ponad 1 mld zł.

Sąd apelacyjny może teraz potwierdzić swoje poprzednie orzeczenie. Wówczas Gazprom powinien zapłacić ponad 1 mld zł zaległości wyliczone zgodnie z taryfą z końca 2005 r.

A jeśli sąd apelacyjny zmieni wyrok i URE wygra? To otwiera drogę do polubownego rozwiązania sporu. Gazprom dopłaci ok. 300 mln zł zaległości za rachunki liczone wg taryfy URE, którą zaskarżył.

Ale rosyjski potentat gazowy w ogóle nie chce płacić długów. W ostatni poniedziałek biuro prasowe Gazpromu poinformowało agencję RIA Nowosti, że w październiku zeszłego roku podpisało z PGNiG oświadczenie, w którym koncerny stwierdzają, że sprawę rosyjskich długów za tranzyt gazu przez Polskę rozwiążą "na zasadzie rezygnacji z wzajemnych roszczeń". Takie niejasne stwierdzenie może otwierać drogę do zwolnienia Gazpromu z długów w Polsce. Prezes PGNiG Michał Szubski i biuro prasowe PGNiG nie chcieli odpowiedzieć "Gazecie", czy faktycznie zaciągnęło takie zobowiązania wobec Gazpromu.

Sprawą zajmował się też sąd arbitrażowy w Moskwie, gdzie EuRoPol Gaz pozwał Gazprom o spłatę należności - na razie za 2006 r. Rosyjskie sądy trzech instancji orzekły, że Gazprom powinien wyrównać rachunki - ale tylko do takiej wysokości, jakby obowiązywały taryfy zatwierdzone przez URE. Jeżeli sąd w Moskwie wyda takie same wyroki za lata 2007-09, to Gazprom, tak czy owak, będzie musiał zapłacić 300 mln zł, ale na mocy wyroku rosyjskiego, a nie polskiego sądu. Problem będzie, jeśli wyroki sądów polskich i rosyjskich okażą się rozbieżne. Może się tak stać, jeśli polski sąd każe Rosjanom zapłacić ponad 1 mld zł zgodnie z taryfą 2005 r.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy