Jeszcze w zeszłym roku Europę męczyła niebezpieczna deflacja, czyli spadek cen, który w lipcu 2009 r. sięgnął 0,7 proc. w skali roku. Niebezpieczna, bo mogła zniechęcić Europejczyków do zakupów (skoro tanieje to można kupić później po niższej cenie) i przedłużyć recesję. W Polsce ceny ani przez moment nie przestały rosnąć, choć ekonomiści spodziewają się spadku inflacji w kolejnych miesiącach.
Europa powoli budzi się do życia po najgłębszej recesji od lat. W III kw. gospodarki krajów strefy euro urosły o 0,4 proc. w skali kwartału. Pomogły w tym m.in. rządowe programy stymulujące gospodarki. Europę do przodu pociągnął też odradzający się eksport. Większy popyt sprawił, że producenci mogą sobie pozwolić na dyktowanie wyższych cen. Do tego w górę poszły też ceny ropy. To m.in. z tego powodu ceny w UE rosną teraz nieco szybciej.
To jednak jeszcze nie martwi Europejskiego Banku Centralnego, który w czwartek utrzymał stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie 1 proc. - Obecne stopy pozostają na odpowiednim poziomie - powiedział na konferencji prasowej prezes EBC Jean-Claude Trichet. - Gospodarka strefy euro będzie w 2010 r. rosnąć w umiarkowanym tempie, przy czym wzrost ten będzie prawdopodobnie nierównomierny - dodał Trichet. Według EBC inflacja w strefie euro w kolejnych miesiącach będzie bliska 1 proc. Tymczasem celem EBC jest utrzymywanie inflacji blisko, ale poniżej poziomu 2 proc.
Zdaniem analityków Europejski Bank Centralny będzie miał teraz pewien kłopot ze znalezieniem najbardziej odpowiedniego momentu na podwyżki stóp procentowych. Kraje strefy euro bowiem mocno się różnią zarówno pod względem etapu wychodzenia z kryzysu, jak i wysokości inflacji. Część krajów, jak np.
Hiszpania, jeszcze nie wyszła z recesji. Do tego kraje takie jak Irlandia, Malta i
Portugalia ciągle męczy deflacja. Z drugiej strony inflacja powyżej celu EBC już występuje w Słowenii, Luksemburgu i Grecji.
Polska przez cały kryzys radziła sobie gospodarczo znacznie lepiej niż inne kraje Unii. Ale z drugiej strony u nas cały czas utrzymywała się dość wysoka inflacja. Według Eurostatu inflacja HICP (wskaźnik zharmonizowany) sięgnęła w grudniu 3,8 proc. (inflacja CPI liczona przez GUS wyniosła 3,5 proc.). Wyższą od nas inflację miały w grudniu tylko
Rumunia (4,7 proc.) oraz
Węgry (5,4 proc.).
Ekonomiści jednak zapowiadają, że w kolejnych miesiącach wzrost cen w Polsce osłabnie. "Spodziewamy się, że CPI wyniesie 3,2-3,3 proc. w styczniu, potem około 2,5 proc. w lutym" - napisali w komentarzu ekonomiści ING. Ich zdaniem w kolejnych miesiącach inflacja CPI może nawet sięgnąć 1,5 proc.