Biznes Ludzie Pieniądze

W 2009 r. sprzedaż aut w UE spadła o 1,6 proc.

Andrzej Kublik
15.01.2010 , aktualizacja: 15.01.2010 20:30
A A A Drukuj
Dzięki rządowym subsydiom w zeszłym roku kierowcy w Europie kupili 14,48 mln nowych aut, tylko o 1,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Ale w tym roku będzie gorzej - co mogą odczuć fabryki aut w Polsce.
 0,03MB
0,03MB


Przez ostatnie 12 miesięcy media donosiły o finansowych problemach branży samochodowej. Ale w statystykach sprzedaży nowych samochodów na największych rynkach Europy Zachodniej w ogóle go nie widać. W Niemczech kierowcy w 2009 r. kupili 3,8 mln nowych samochodów - najwięcej od 1992 r., kiedy po zjednoczeniu Niemiec doszło do boomu motoryzacyjnego za Odrą. Rekord padł też we Francji, gdzie kierowcy w zeszłym roku zarejestrowali 2,3 mln nowych aut - najwięcej od 1990 r.

To jednak efekt rządowych interwencji. W połowie państw UE kierowcy dostawali w zeszłym roku premie na zakup nowego samochodu, jeśli oddali na złom pojazd, który ma ponad dziesięć lat. Najsłynniejsze były niemieckie "premie za odwraczanie" (Abwrackpraemie) - jak brzmiało słowo uznane za najpopularniejsze w Niemczech w zeszłym roku. Za złomowany samochód kierowca za Odrą dostawał do 2,5 tys. euro na nowy samochód, a ponadto ulgi w podatkach drogowych. Na takie premie rząd w Bonn przeznaczył 5 mld euro, które rozeszły się w ciągu ośmiu miesięcy. We Francji premie wynosiły 1000 euro.

Na takie wydatki nie zdecydowały się mniej zamożne nowe państwa członkowskie UE w Europie Środkowej, z wyjątkiem Słowacji. Część z nich - Węgry, Rumunia czy państwa nadbałtyckie - przeżyła prawdziwe załamanie finansów. Efekt? Motoryzacyjna Europa się podzieliła.

W zeszłym roku w państwach "starej 15" UE kierowcy kupili 13,6 mln nowych aut, o 1 proc. więcej niż w 2008 r. Tymczasem w nowych państwach Unii sprzedaż nowych aut spadła aż o 27 proc.

Znaczący wzrost zanotowano tylko w Słowacji (gdzie kierowcom rząd wypłacał premie) i w Czechach (gdzie wprowadzono podatki ograniczające import starych samochodów). W pozostałych państwach Europy Środkowej motoryzacja zjeżdżała szybko w dół. Polacy kupili ok. 270 tys. nowych aut, o 16 proc. mniej niż w 2008 r. Węgrzy i Rumuni ograniczyli zakupy samochodów o połowę, a Łotysze - nawet o 80 proc.

O ile w zeszłym roku europejską motoryzację kryzys ominął, to w nowy koncerny weszły pełne obaw. W Niemczech nie ma już premii na auta, a w Wlk. Brytanii skończą się w lutym. We Francji od stycznia premie zmniejszono z 1000 do 700 euro, a latem spadną do 500 euro.

- W tym roku sprzedaż aut w Europie może być o jedną dziesiątą mniejsza niż w 2009 r. - ostrzega Carlos de Silva, analityk firmy doradczej IHS Global Insight, cytowany przez agencję AFP. Przed pogorszeniem koniunktury, szczególnie po wakacjach, ostrzegał na początku stycznia wiceprezes koncernu PSA (Peugeot-Citroën) Jean-Marc Gales. - W tym roku spadek sprzedaży aut w Europie wyniesie bliżej 8 proc. - mówił wiceszef francuskiego koncernu.

Spadek koniunktury może uderzyć w polskie fabryki, które na eksport wysyłają aż 97 proc. swojej produkcji. W zeszłym roku Fiat Auto Poland pobił rekord produkcji - za bramy zakładu w Tychach wyjechało aż 605 tys. aut. Fabryka w Tychach produkuje tanie auta, które najbardziej opłacało się kupować za rządowe premie.

Co będzie w tym roku, gdy premii już nie ma lub się kończą? - Przewidujemy niewielki spadek produkcji - powiedział "Gazecie" rzecznik Fiat Auto Poland Bogusław Cieślar. Na premiach korzystała też fabryka VW w Poznaniu, która produkuje model Caddy. Dotąd z Poznania wyjeżdżały głównie Caddy w wersji dostawczej. W zeszłym roku na taśmach poznańskiej fabryki VW przeważała wersja osobowa Caddy. Rzecznik VW Poznań Piotr Danielewicz nie chce prognozować, co będzie w tym roku. - To wróżenie z fusów - powiedział nam.

W gliwickich zakładach Opla liczą na powodzenie nowej wersji modelu Astra, który jest produkowany od końca zeszłego roku. Start jest udany. - Dopiero od początku br. Astra jest sprzedawana na wszystkich rynkach Europy, ale już teraz zakład w Gliwicach produkuje 10 tys. aut miesięcznie, czyli wykorzystuje w pełni pracę na dwie zmiany - powiedział "Gazecie" Przemysław Byszewski, rzecznik polskiej spółki GM, która jest właścicielem Opla.

Na boom nie mają co liczyć sprzedawcy aut w Polsce, których interesy w zeszłym roku poprawiała sprzedaż aut Niemcom i Słowakom korzystającym z premii od własnych rządów. Tych klientów już nie będzie, co oznacza spadek sprzedaży o 10-15 proc.

A Polacy też nie rzucą się na samochodowe zakupy - przewidują firmy Samar i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy