Mieszkaniec Pomorza (prosił o anonimowość) odziedziczył obligacje 4 proc. pożyczki konsolidacyjnej z lat 1930-36 r. po ojcu, któremu w ten sposób przed wojną wypłacano alimenty. Przed piątkową rozprawą wydawało się, że jest bliski sukcesu, bo w 2008 r. Sąd Okręgowy w
Warszawie nakazał resortowi finansów wypłacenie mu 217 tys. zł.
Sąd nie uznał wtedy koronnego argumentu ministerstwa, że za obligacje nic się nie należy, bo są przedawnione. W ocenie sądu powoływanie się na przedawnienie w tym wypadku stanowiło nadużycie prawa, bo ich posiadacz nie mógł ponosić winy za to, że do tej pory państwo zaniechało uregulować sprawę przedwojennych obligacji. Podtrzymanie tego wyroku mogło więc otworzyć drogę właścicielom długu II RP do dochodzenia roszczeń w setkach podobnych spraw.
Ministerstwo Finansów zaskarżyło wyrok do sądu apelacyjnego. Ten w piątkowym wyroku sprawą przedawnienia się nie zajął. Pogrzebał szansę na odszkodowanie z innego powodu: braku możliwości rewaloryzacji, czyli ustalenia aktualnej wartości przedwojennych papierów. A na tej podstawie sąd okręgowy zasądził 217 tys. odszkodowania.
- Sąd uznał, że nie można rewaloryzować obligacji ze względu na przepisy regulujące system pieniężny w Polsce, które weszły w życie w latach 40. i 50. - powiedział nam adwokat Piotr Klepaczko reprezentujący posiadacza obligacji.
Chodzi o to, że w okresie stalinowskim rozdzielono złotego od złota (przed wojną istniał tzw. parytet złota, czyli
złoty miał zabezpieczenie w złocie posiadanym przez
bank centralny) oraz dokonano
denominacji, obcinając zera po hiperinflacji.
Zaskoczenia po piątkowym wyroku nie krył Tomasz Górniak, prezes Stowarzyszenia Posiadaczy Przedwojennych Obligacji. Zaledwie niespełna trzy tygodnie temu Sąd Apelacyjny w Warszawie przyznał mu prawomocnie 191 tys. odszkodowania za papiery Państwowej Renty Ziemskiej z 1936 r. o nominale 90,4 tys. zł. W tym wypadku sąd bez problemu wyliczył ich wartość na podstawie aktualnego kursu złota w NBP. Górniak dostanie 20 proc. tej wartości (191 tys. zł), podobnie jak zwracane jest mienie zabużańskie.
- Ja już nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. W ciągu niespełna miesiąca przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie zapadły dwa odmienne prawomocne wyroki w sprawie obligacji - powiedział nam Górniak.
Piątkowy przegrany może złożyć jeszcze skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.