Biznes Ludzie Pieniądze

Balcerowicz: Państwo tu u nas bardzo przeszkadza

Rozmawiały Małgorzata Bujara, Krystyna Naszkowska
18.01.2010 , aktualizacja: 17.01.2010 22:25
A A A Drukuj
Mamy socjalistyczne prawo o ochronie lokatorów. Prywatny kapitał boi się inwestować w mieszkania na wynajem, bo bardzo trudno pozbyć się lokatora, który dewastuje mieszkanie. Dlatego brakuje mieszkań na legalny wynajem. To dowód na to, jak pozornie dobre dla ludzi rozwiązania w rzeczywistości im szkodzą - mówi Leszek Balcerowicz
Leszek Balcerowicz
Leszek Balcerowicz
Małgorzata Bujara, Krystyna Naszkowska: Przywozimy pozdrowienia od prezydenta Rzeszowa oburzonego pana wypowiedzią dla "Gazety" na temat Polski B. Zwłaszcza fragmentem, w którym mówi pan, że nie należy tworzyć nowych miejsc pracy na wschodzie Polski, a mieszkańcy tych terenów mają dojeżdżać do pracy w Polsce centralnej.

Leszek Balcerowicz: Nie, nie, nie. To błędny cytat. Ja powiedziałem, że nie należy na siłę tworzyć miejsc pracy tam, gdzie ich nie ma. Słowa "na siłę" są tu kluczowe. W czasach socjalizmu próbowano równomiernie tworzyć miejsca pracy, nie patrząc na koszty, jakie to niosło. Jak to się skończyło, to wszyscy wiemy. Państwo, jak się uprze, to może nawet doprowadzić do produkowania bananów na Syberii. Tylko koszty tego eksperymentu będą gigantyczne. Czyli "na siłę" jest wtedy, kiedy tworzy się miejsca pracy subsydiowane, czyli takie, do których stale trzeba będzie dokładać. Sprawa jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. Trzeba dążyć do tego, by miejsca pracy były tworzone przez kapitał prywatny, a nie inwestycje publiczne. Bo publiczni decydenci tworzą miejsca pracy głównie w administracji. Proszę się przyjrzeć narastaniu miejsc pracy w Polsce w administracji w ostatnich 15 latach, zwłaszcza w samorządach.

Jeśli nie chcemy stale dokładać do raz stworzonych miejsc pracy, pozwólmy to robić sektorowi prywatnemu - on stworzy je tylko tam, gdzie będzie mu się to opłacało, gdzie to będzie racjonalne. Ale aby mógł je tworzyć w odpowiedniej skali, musi istnieć dobry system gospodarczy: jasne i niekapryśne prawo, dobra ochrona praw własności, nie za wysokie podatki itp.

Kapitał prywatny nie będzie jednak tworzył miejsc pracy wszędzie. Bo nie wszędzie da się po takich samych kosztach je stworzyć.

Nie tylko samorządowcom ze wschodnich województw nie spodobały się pana wypowiedzi. Michał Boni dostrzegł kluczowe słowa "na siłę", ale za to ostro skrytykował pomysł dowożenia ludzi z Polski wschodniej do miejsc pracy w centrum.

- To tylko dowód, że Michał Boni, którego cenię, nie przeczytał mojego wywiadu albo miał gorszy dzień. Nic nie było o dowożeniu. Powiedziałem tylko, że jest faktem, iż mnóstwo ludzi dojeżdża do pracy nawet z bardzo dużych odległości, czasem przez wiele godzin. Więc lepiej im umożliwić przeprowadzkę do miejsc, gdzie jest praca lub gdzie mogą powstać - bez publicznych subsydiów - nowe miejsca pracy.

Ponieważ narosło tyle nieporozumień wokół pana wypowiedzi, to proszę nam łopatologicznie wytłumaczyć, czy i ewentualnie jak zniwelować różnice między biedniejszymi i bogatszymi regionami.

- Sprawa różnic między regionami obrosła niesłychanymi mitami. Te mity są już na poziomie danych statystycznych, np. drugie co do wielkości bezrobocie wcale nie jest na ścianie wschodniej, jak się powszechnie mówi, tylko w woj. zachodnio-pomorskim.

Najmniejsze przeciętne bezrobocie mamy na Mazowszu - 8,8 proc. Ale mamy ogromne zróżnicowanie bezrobocia w ramach województw. W mazowieckim jest powiat o zerowym bezrobociu i taki, który ma 30-procentowe. A w zachodnio-pomorskim waha się od 5 do 30 proc. Czyli w obu województwach - najlepszym i najgorszym - mamy miejsca o podobnie wysokim poziomie bezrobocia.

Co z tego wynika?

- To, że dane przeciętne na poziomie województw wprowadzają w błąd. Trzeba wiedzieć, dlaczego działalność gospodarcza skupia się w pewnych miejscach w ramach poszczególnych regionów, czy wynika to z małej przedsiębiorczości ludzi, czy ze złych, niekorzystnych dla jej rozwoju warunków. Czy na przeszkodzie są blokady infrastrukturalne, czy może bezrobocie wynika z tego, że ludzie są w pułapkach socjalnych, czyli ich zasiłki są na tyle wysokie, że nie opłaca im się szukać miejsc pracy. W końcu w socjalizmie mieliśmy słabą legalną przedsiębiorczość nie dlatego, że ludzie nie byli przedsiębiorczy, tylko nie było warunków do jej rozwoju.

Mitem jest też różnica przeciętnych dochodów obywateli w różnych województwach?

- Jeśli mamy różnice w poziomie wykształcenia - pomiędzy województwami - to powinny być i w dochodach.

Zanim zaczniemy oburzać się na różnice w dochodach mieszkańców tego samego kraju, zastanówmy się, skąd się one biorą. U nas mamy wiele bezrefleksyjnego egalitaryzmu. Mamy przekonanie, że każda różnica w dochodach jest zła. Jeśli tak, to zarobki powinny być identyczne. Ponadto badania, nie tylko w Polsce, pokazują, że w różnych regionach mamy różne koszty utrzymania. I tam, gdzie zarobki są nominalnie niższe, są też niższe koszty utrzymania, czyli różnice w realnych dochodach są mniejsze niż w nominalnych. Popatrzmy też na demografię - jeśli w danym rejonie mamy więcej starszych osób, to średni dochód też jest niższy. Popatrzmy na wykształcenie - tam gdzie jest większy odsetek osób z wyższym wykształceniem, średni dochód będzie wyższy. Popatrzmy na strukturę gospodarczą - w różnych dziedzinach gospodarki mamy różne dochody. Popatrzmy na infrastrukturę, bo bywa, że jakiś rejon mógłby się rozwijać, ale ma barierę infrastrukturalną. Ale rozwój infrastruktury musi być robiony z głową. Jak słyszę, że w Polsce chcemy wszędzie budować autostrady, to myślę o byłej NRD, w którą władowano miliardy euro, zbudowano niepotrzebne autostrady prowadzące donikąd. Infrastrukturę trzeba budować na podstawie gęstości zaludnienia. Tam, gdzie jest mniejsza gęstość, jest mniej ruchu - i nie potrzeba równie szerokich dróg, co w regionach o większej gęstości zaludnienia.

No dobrze, ale są różnice między regionami trudne do usprawiedliwienia. W jaki sposób można je usuwać?

- Wiele różnic występuje nie pomiędzy całymi regionami, ale pomiędzy różnymi miejscami w ramach poszczególnych regionów. Jeżeli w danym miejscu jest bardzo trudno stworzyć produktywne miejsca pracy, trzeba ułatwiać ludziom mobilność do tych miejsc, gdzie łatwiej się je tworzy. Dlatego bariery mobilności są bardzo ważnymi barierami społecznymi. Trzeba bardziej dbać o ludzi niż o miejsca na mapie.

A jak ułatwiać ludziom mobilność? Bo, jak rozumiem, nie chodzi o wybudowanie dwupasmówki.

- Trzeba umożliwiać rozwój rynku mieszkań na wynajem. To oczywiste, że jeśli ktoś z biedniejszego regionu pracuje w bogatszym mieście, to nie kupi sobie od razu mieszkania.

Czy w rozwiązanie tego problemu powinien zaangażować się rząd?

- Dlaczego rząd, na miłość Boską? A w produkcję lemoniady czy cegieł też rząd powinien się mieszać?

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    131 głosów