Spór pracowników brytyjskich linii lotniczych z kierownictwem rozpocz±³ siê w zesz³ym roku. We wrze¶niu 2009 BA og³osi³y pó³roczne wyniki obna¿aj±ce olbrzymie problemy finansowe linii. 217 mln funtów strat w ci±gu sze¶ciu miesiêcy sk³oni³y szefa BA Williego Walsha do szukania oszczêdno¶ci.
Ciêcie kosztów nie odby³o siê bez strat w za³odze. Ju¿ w listopadzie Walsh podj±³ decyzjê o zwolnieniu czê¶ci pracowników zajmuj±cych siê obs³ug± pok³adow±. Na tê wiadomo¶æ zwi±zki zawodowe zorganizowa³y g³osowanie, w którym miano zdecydowaæ o rozpoczêciu strajku. Zapad³a pozytywna decyzja. Datê strajku ustalono na 22 grudnia, czyli w najgorêtszy ¶wi±teczny okres.
BA by³yby przez to kompletnie sparali¿owane, tote¿ zareagowa³y szybko i poda³y decyzjê zwi±zków do s±du. Ten przyzna³ racjê spó³ce. Protest by³by nielegalny, bo - jak stwierdzi³ brytyjski s±d najwy¿szy - w g³osowaniu za strajkiem bra³y udzia³ osoby, które nie pracuj± ju¿ w British Airways, oraz te, które wcze¶niej zaakceptowa³y plan restrukturyzacji.
W tym roku obie strony przyst±pi³y do wznowienia negocjacji, ale bezskutecznie. - W ci±gu ostatnich kilku dni prowadzili¶my intensywne rozmowy, ale niestety, nie uda³o nam siê doj¶æ do porozumienia - powiedzia³ Len McCluskey, sekretarz generalny zwi±zku zawodowego Unite Assistant dzia³aj±cego w ramach British Airways.
Kierownictwo BA poda³o, ¿e spe³nienie wszystkich ¿±dañ zwi±zkowców spowodowa³oby ogromny wzrost kosztów, co "w obecnej sytuacji ekonomicznej jest nierealne".