Biznes Ludzie Pieniądze

Deloitte: iPod nie zabije radia, a YouTube - telewizji

Vadim Makarenko, poz
19.01.2010 , aktualizacja: 19.01.2010 18:07
A A A Drukuj
Bez względu na rozwój technologii i gadżetów telewizja i radio nadal będą oglądane i słuchane w tradycyjny sposób, czyli według ramówki narzucanej przez stacje - uważają eksperci firmy doradczej Deloitte.
"Z naszych szacunków wynika, że ponad 90 proc. czasu spędzonego przed telewizorem i ponad 80 proc. czasu spędzonego przed radiem przypadnie na tradycyjne nadawanie" - czytamy w raporcie "TMT Predictions 2010" opublikowanym przez firmę we wtorek.

Telewizja: ramówka porządzi

Wygląda na to, że iPod nie zabije radia, a YouTube - telewizji. Możliwość kształtowania własnego programu telewizyjnego czy radiowego i coraz szersza oferta stacji telewizyjnych i radiowych, docierająca do nas nie tylko za pośrednictwem zwykłych odbiorników, ale też przez sieci komórkowe i internet, dla większości z nas oznacza "nieznośny przywilej wyboru", o którym mówi w swojej książce pt. "Paradoks wyboru" Barry Schwartz. Na dodatek używanie telewizora czy radioodbiornika jest wciąż dużo prostsze i wygodniejsze niż wybieranie programów z płyt czy twardych dysków komputerów lub nagrywarek.

W największych krajach widzowie będą oglądali tradycyjną telewizję przez 20-30 godzin tygodniowo, podczas gdy oglądanie produkcji telewizyjnych czy filmowych z płyt DVD czy wybranych programów z magnetowidów cyfrowych pochłonie zaledwie 90 minut w tygodniu.

"Czas spędzony na oglądaniu pełnych programów telewizyjnych w internecie musiałby wzrosnąć 75-krotnie, żeby dorównać czasowi spędzonemu przed telewizorem" - czytamy w raporcie Deloitte.

Popularność tradycyjnej telewizji może w tym roku nawet wzrosnąć za sprawą upowszechnienia transmisji w wysokiej rozdzielczości (HD) oraz rozwoju telewizji trójwymiarowej. Z kolei na słuchaniu tradycyjnego radia wciąż będziemy spędzać ponad 20 godzin tygodniowo bez względu na inwazję odtwarzaczy MP3 i rozwój tego medium w sieci. Autorzy raportu nie wykluczają, że w dłuższej perspektywie widzowie i słuchacze zaczną odchodzić od tradycyjnej ramówki, ale na pewno nie stanie się to w tym roku ani w kilku kolejnych latach.

Prasa: utrzymać papierowego czytelnika

Deloitte publikuje swoje prognozy dla rynku mediów od sześciu lat i zazwyczaj jest ostrożny w swoich prognozach. Dwa lata temu analitycy tej firmy zapowiadali, że media tradycyjne nie ucierpią na skutek rozwoju internetu. Uważali bowiem, że jego rosnąca popularność może najwyżej pomóc mediom tradycyjnym mającym innych odbiorców i ofertę. Jednak te wizje nie do końca się sprawdziły, a szczególnie dobrze widać to na przykładzie prasy. Miała ona korzystać z sieci pełnymi garściami, pozyskując dzięki niej nowe przychody, treści oraz utalentowanych autorów.

Dziś wiadomo, że internet przyniósł prasie co najmniej tyle samo minusów, co plusów. Okazało się, że jest nie tylko źródłem nowych pomysłów i talentów, ale również otoczeniem, w którym prawa autorskie są łamane na niespotykaną dotychczas skalę, a większość reklamowych zysków ląduje w kieszeniach pośredników, czyli takich firm jak Google czy Yahoo.

Dlatego ten rok w prasie - zdaniem ekspertów Deloitte - będzie przebiegał pod znakiem dyskusji o sposobach udostępnienia treści w internecie. Jednak autorzy "TMT Predictions 2010" nie twierdzą, że dojdzie do przełomu.

"Za rozmowami na ten temat raczej nie pójdą działania czy wyniki. Tylko niewielki odsetek tytułów wprowadzi płatności za korzystanie ze swoich materiałów w sieci, a jeszcze mniejszy odsetek będzie w stanie na tym zarobić" - czytamy w raporcie.

Większość przychodów internetowych serwisów gazet nadal będzie pochodziła z reklamy, choć nikt już nie ma wątpliwości co do tego, że na dłuższą metę ten model jest nie do utrzymania. Z drugiej strony nie jest jasne, jak wydawcy mają skłonić czytelników do płacenia za coś, co od dawna jest darmowe.

Raport Deloitte również nie prezentuje klarownych scenariuszy. Jego autorzy twierdzą, że internauci będą skłonni płacić niewielkie sumy, ale tylko za materiały "naprawdę dobrej jakości". Zatem w tym roku wydawcy nadal mają się skupiać przede wszystkim na utrzymaniu czytelników swoich papierowych tytułów.

Książki: więcej e-booków

Ten rok może być natomiast przełomem dla wydawców książek. Na całym świecie konsumenci mają kupić bowiem aż 5 mln czytników do e-booków, wydając na to ok. 1,5 mld dolarów. Samych książek w wersji elektronicznej sprzeda się ok. 100 mln, ale większość z nich będzie czytana na komputerach, smartfonach, laptopach oraz tabletach. Są to urządzenia nadające się nie tylko do czytania książek, i to jest ich głównym atutem.

Zatem przyszłość czytników książek elektronicznych wcale nie musi być świetlana. Ich cena pozostaje wysoka, a różnice w korzystaniu z książek wciąż są znaczące. Np. studenci Uniwersytetu Princeton, którzy dostali do testów darmowe czytniki wraz z elektronicznymi podręcznikami, narzekali, że nie mogą przyklejać kolorowych kartek z uwagami na interesujących ich stronach, notować na marginesach albo szybko kartkować.

Z kolei tablety, czyli szybkie i niewielkie komputery z dostępem do sieci, mogą być dużo bardziej wygodne dla czytelników e-booków. Analitycy Deloitte szacują, że w ciągu najbliższych dwóch lat tablety staną się hitem, a ich sprzedaż może sięgnąć kilkudziesięciu milionów sztuk i zagrozić pozycji notebooków na rynku. W następną środę (27 stycznia) swój tablet ma zaprezentować firma Apple.

Telekomunikacja: VoIP pod strzechy

Rynek telekomunikacyjny w 2010 roku stanie pod znakiem VoIP. Zdaniem ekspertów Deloitte system ten - dziś niszowy - przebije się na masowy rynek. Będzie to zasługa coraz większego upowszechniania się usług opartych na tej taniej technologii, m.in. systemów telekonferencji. Z wyliczeń Deloitte wynika, że pod koniec 2010 r. łączna liczba użytkowników mobilnych usług VoIP powinna osiągnąć kilkadziesiąt milionów.

Ten rok to także czas dalszego wzrostu rynku smartfonów. Mimo że te urządzenia służą w dużym stopniu do kontaktu z internetem, to wartość rynku mobilnego wyszukiwania informacji pozostanie dalej skromna - nie przekroczy 2 mld dol. Co ciekawe, operatorzy mobilnych wyszukiwarek w walce o dobrą pozycję na tym rynku są ciągle gotowi wydać kilkakrotnie większą kwotę.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy