Żądania właścicieli gazet dotyczą nie tylko słynnego serwisu
Google News gromadzącego linki do witryn gazet, stacji radiowych oraz telewizyjnych. Obejmują również fragmenty materiałów, które internauci widzą w wynikach wyszukiwania. Zdaniem wydawców koncern z Mountain View manipuluje wynikami wyszukiwania, żeby utrzymać swoją pozycję rynkową.
- Często wydaje nam się, że strony internetowe idą w górę rankingu, jeśli są silnie powiązane reklamowo z Google'em. Myślimy, że możemy to udowodnić - mówi Hans-Joachim Fuhrmann, rzecznik niemieckiego Stowarzyszenia Wydawców Prasy.
Podobne skargi do federalnego urzędu antymonopolowego w Niemczech skierowały porównywarka cenowa Ciao, należąca do Microsoftu, oraz berlińska firma Euro-Cities, specjalizująca się w mapach internetowych.
- Poproszono nas o przedstawienie naszego stanowiska. Cieszymy się, że możemy wyjaśnić, na czym polegają nasze produkty i praktyki. Oczywiście działamy w zgodzie z prawem niemieckim i europejskim - powiedział rzecznik niemieckiego Google'a Kay Oberbeck dziennikowi "New York Times".
Niemieckie gazety nie są pierwszymi, które zdecydowały się na walkę z Google News. W 2006 r. wydawcy prasy belgijskiej zażądali od koncernu blisko 50 mln euro odszkodowania. Dwukrotnie wygrali w sądach, a Google News musiał usunąć nagłówki artykułów i linki z belgijskiej wersji swego serwisu. We wrześniu ub.r. do urzędu antymonopolowego zwrócili się właściciele gazet we Włoszech i poskarżyli się, że Google zmuszał ich do udostępniania materiałów we włoskiej wersji serwisu Google News, grożąc usunięciem ich witryn z indeksu swojej głównej wyszukiwarki. Teraz władze sprawdzają, czy internetowy gigant nie nadużywa pozycji dominującej na rynku reklamy internetowej i nie zakłóca konkurencji.
Za każdym razem Google podkreśla, że jego serwis z linkami pomaga wydawcom zarabiać pieniądze, zwiększając ruch na ich stronach, dając wydawcom ok. 100 tys. kliknięć co minutę.
Jednak rzecznik niemieckiego Stowarzyszenia Wydawców Prasy porównuje wyniki finansowe niemieckiej filii Google'a z witrynami gazet. Łączne przychody reklamowe wydawców ze stron internetowych w Niemczech wyniosły w zeszłym roku 100 mln euro, podczas gdy amerykański gigant zainkasował 1,2 mld euro z reklamy w wyszukiwarkach. - Google twierdzi, że daje nam ruch, ale problem polega na tym, że oni zarabiają na tym miliardy, a my nie zarabiamy nic - powiedział Fuhrmann na łamach "New York Times".
Z danych firmy comScore wynika, że do Google należy ponad 80 proc. rynku wyszukiwania w Niemczech.
Wnioski niemieckich wydawców potwierdza przeprowadzony w
USA sondaż firmy Outsell, który został opublikowany w nocy z wtorku na środę. - Choć Google daje gazetom trochę ruchu, to jednocześnie zabiera im udział w rynku - mówi Ken Doctor, analityk Outsell. - Aż 44 proc. użytkowników serwisu Google News jedynie rzuca okiem na nagłówki i nie wchodzi na stronę gazety zawierającą pełną informację. 30 proc. badanych twierdzi, że używa Google News do szukania tekstów w gazetach, lecz używa innych wyszukiwarek albo szuka bezpośrednio na witrynach gazet. Kolejne 12 proc. od razu kieruje się na stronę wydawcy, następnie szuka interesujących go tekstów przy pomocy paska wyszukiwania. Badanie przeprowadzono w lipcu na próbie 2787 respondentów (błąd statystyczny mógł wahać się w granicach 3 proc.). "Outsell od dawna twierdzi, że wydawcy jako główni dostawcy w procesie produkcyjnym Google'a zasługują na większe opłaty od dominującej na rynku wyszukiwarki internetowej" - czytamy w komentarzu firmy badawczej.
"Skarga jest prawdopodobnie częścią strategii niemieckich gazet i magazynów wobec Google'a. Axel Springer (właściciel m.in. "Bilda") oraz Hubert Burda Media (właściciel magazynów "Bunte" oraz "Focus") stoją na czele grupy wydawców, której udało się przekonać rządzącą koalicję do poparcia nowelizacji prawa autorskiego, która zawiera zapisy zobowiązujące takie serwisy jak Google News do wykupu specjalnych licencji" - czytamy w "New York Times".