Amerykańskie instytucje finansowe rozpoczęły sezon publikowania wyników za 2009 rok. W zeszłym tygodniu pozytywnie zaskoczył JP Morgan, który zarobił 11,7 mld dol. - dwa razy więcej niż w 2008 roku.
Goldman Sachs poda wyniki w czwartek, ale analitycy już zapowiadają, że
zarobek może być rekordowy. To pokazuje, że amerykański system finansowy nie doszedł jeszcze do siebie. W zasadzie nigdy już nie wróci do stanu sprzed upadku
Lehman Brothers.
Firmy zarobiły głównie na działalności inwestycyjnej i na zamiataniu pod dywan niewygodnych bilansów. Działalność bankowa, a więc udzielanie kredytów, obsługa kont - ten segment ciągle przynosi straty. Widać to po Citigroup,
Bank of America czy Morgan Stanley - bankach, które nie zachwycają wynikami. A przecież większość z tych instytucji kilka kwartałów temu notowała zyski, a na koniec roku ujawniają się straty. W mojej ocenie prawdziwa korekta dopiero nastąpi.
Jedną z przyczyn kryzysu finansowego było to, że w 1999 roku, po raz pierwszy od 65 lat, pozwolono firmom finansowym prowadzić działalność inwestycyjną i bankową - tak powstały obecne wielkie korporacje. Dlatego nawet po kryzysie wszelkie Goldman Sachsy i JP Morgany notują rekordowe zyski.
To zalążek nowego, superpotężnego kryzysu, który według laureatów ekonomicznego Nobla wybuchnie za cztery-siedem lat. Ja twierdzę, że problemy pojawią się już za dwa-trzy lata.
Żeby tego uniknąć, Ameryka powinna ponownie rozdzielić firmy inwestycyjne od bankowych, ale potężne lobby skutecznie torpeduje wszystkie takie próby. Skoro obecne elity polityczne nie mogą podjąć skutecznych kroków, może należałoby je wymienić?
not. is
Amerykańskie banki zarobiły miliardy