Biznes Ludzie Pieniądze

Obniżka składek do OFE? Rośnie dziura emerytalna

Marcin Bojanowski
20.01.2010 , aktualizacja: 20.01.2010 20:54
A A A Drukuj
Proponowana przez Ministerstwo Pracy obniżka składek do OFE odbije się czkawką przyszłym emerytom - ostrzega prof. Bernd Raffelhüsen z Uniwersytetu w Freiburgu.
Część Polaków, aby zachować emeryturę, jak najszybciej powinna zwolnić się z pracy. W przeciwnym razie ZUS przestanie wypłacać im świadczenia
ISTOCK
Część Polaków, aby zachować emeryturę, jak najszybciej powinna zwolnić się z pracy. W przeciwnym razie ZUS przestanie wypłacać im świadczenia
Ministerstwo Pracy kończy jutro konsultacje społeczne nad ustawą zmniejszającą składki do otwartych funduszy emerytalnych.

Jeszcze w tym roku zamiast 7,3 proc. naszej pensji, do funduszy emerytalnych trafiałoby jedynie 3 proc. Reszta zasili ZUS. Dzięki temu zadłużenie sektora finansów publicznych zmniejszy się o 13 mld zł. Ustawa ma być przyjęta w tym półroczu.

- Z perspektywy polskiego rządu cel jest oczywisty: zmniejszyć obciążenia finansowe budżetu państwa - mówi prof. Bernd Raffelhüsen, który wczoraj gościł w Warszawie. Dzięki temu będzie mógł na pewien czas zmniejszyć zadłużenie, co jest niezbędne, żeby wejść do strefy euro. - Dla Polaków oznacza to jednak przeniesienie ciężaru z obecnego na przyszłe pokolenie. Najbardziej stracą na tym przyszli emeryci - dodaje profesor.

Z prowadzonych przez niego badań wynika, że luka emerytalna (czyli różnica między tym, ile wydajemy na życie, pracując, a ile będziemy mogli wydawać po przejściu na emeryturę) wzrośnie w przypadku mężczyzn o ponad 6 proc., a dla kobiet o prawie 4 proc.

- To duża różnica, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że na starość Polaków nie będzie stać na wydawanie nawet połowy tego, co wydawali, kiedy pracowali - mówi profesor. Najmocniej odczują to kobiety urodzone w latach 70. Ze swoich przyszłych emerytur będą mogły kupić zaledwie 35 proc. tego, co wcześniej.

Dlaczego tak się dzieje? - Polskie społeczeństwo starzeje się najszybciej w Europie - mówi prof. Raffelhüsen. O ile dziś na jednego emeryta przypada czterech pracujących, to za 20 lat będzie ich już tylko dwóch.

Dlatego zamiast obniżać składkę do OFE, profesor proponuje inne rozwiązanie: podniesienie wieku emerytalnego.

- To trudne do zrobienia politycznie, ale nie ma innego wyjścia - przekonuje. Przypomina, że Niemcy również nie chcieli się zgodzić na wydłużenie wieku emerytalnego. - Politycy nie mieli jednak innego wyjścia i ich wyborcy wreszcie to zrozumieli - tłumaczy.

Pomogło wprowadzenie elastycznego wieku emerytalnego. Niemcy mogą przechodzi na emeryturę między 64. a 67. rokiem życia. W krajach skandynawskich ten przedział jest jeszcze większy i wynosi 61-70 lat.

- Każdy może samodzielnie zdecydować, kiedy zdecyduje się na ten krok. A im dłużej będzie pracował, tym więcej uzbiera i wyższą emeryturę dostanie - dodaje prof. Raffelhüsen.



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów