Organizacje przedsiębiorców zrzeszone w Kongresie przekonują, że przyspieszony wzrost
długu publicznego stanowi zagrożenie dla rozwoju Polski. Chcą reform. Przede wszystkim dokończenia reformy emerytalnej (w tym podwyższenia wieku emerytalnego), reformy KRUS, wdrożenia dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych. I dokończenia
prywatyzacji.
Realizacja takiego programu może być zagrożona, jeśli poziom zadłużenia w stosunku do
PKB przekroczy 50- i 55-proc. tzw. progi ostrożnościowe. - Wymuszone w ten sposób cięcie wydatków spowoduje wielkie straty gospodarcze w postaci ograniczeń inwestycyjnych, zamrożenia płac w sferze budżetowej, głębokiego niewykorzystania środków unijnych - ocenia Kongres. A może to doprowadzić do załamania ożywienia gospodarczego, wzrostu
bezrobocia i pogłębienia konfliktów społecznych.
Kongres opowiada się za złagodzeniem, zawieszeniem lub usunięciem progów ostrożnościowych albo konsekwencji ich przekroczenia na okres trzech-czterech lat. Kongres oczekuje, że ewentualne działania zmierzające do zmiany procedur ostrożnościowych rząd poprzedzi przedstawieniem planu konsolidacji finansów publicznych. Rząd się jednak do tego nie pali. Trochę z powodu zbliżających się wyborów, trochę z obawy, że prezydent reformy i tak zablokuje. Plan naprawy finansów miał pokazać na początku stycznia. W ostatni wtorek szef doradców premiera Michał Boni zapowiedział, że "fiszki zadaniowe dotyczące planu rozwoju i konsolidacji finansów publicznych" pokaże pod koniec stycznia.
W środę o reformy zaapelował prof. Leszek Balcerowicz. - Trzeba, żeby ten, co ma nogę na gazie [czyli rząd], nacisnął, a ten, co ma nogę na hamulcu [prezydent], zdjął nogę z hamulca - nawoływał. I zapowiedział, że w ciągu kilku tygodni powstanie plan minimum dla uzdrowienia finansów przygotowany przez grupę ekonomistów.
Inną inicjatywą był opublikowany w grudniu w "Gazecie" apel dziesięciu ekonomistów o reformy. Chcą m.in. zniesienia przywilejów emerytalnych, zrównania wieku emerytalnego, wprowadzenia ubezpieczeń zdrowotnych i drobnych opłat za wizytę u lekarza.