- Wstrzymuję wypłatę zaliczek! Do odwołania - mówi "Gazecie" wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman. - Odbiorcy dotacji potraktowali podatników, delikatnie mówiąc, niepoważnie. Pieniądze na zaliczki pochodzą z
budżetu państwa. I jeśli są zarezerwowane na konkretny projekt, to nie można ich wydać na nic innego, więc nie pracują one w gospodarce. Niestety, odbiorcy nie dotrzymali obietnicy. I pieniędzy zgodnie z harmonogramem nie wydali - dodaje Hetman.
Dotacji nie dostanie na razie sześć wielkich projektów edukacyjnych realizowanych w ramach programu operacyjnego "Rozwój Polski wschodniej".
Chodzi o: • Rozbudowę i doposażenie ośrodka kształcenia lotniczego oraz budowę centrum dydaktyczno-konferencyjnego i biblioteczno-administracyjnego Politechniki Rzeszowskiej; • rozbudowę Politechniki Świętokrzyskiej; • rozbudowę i wyposażenie laboratoriów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (informatyka i technologie żywności) oraz • budowę i wyposażenie Policyjnego Centrum Dydaktyczno-Badawczego w szkole policyjnej w Szczytnie.
Łączna wartość projektów, dla których MRR wstrzymało zaliczki, to 516 mln zł! Teraz zainteresowane uczelnie będą musiały same znaleźć na nie pieniądze, bo unijne pieniądze dostaje się na zasadzie refundacji: najpierw coś trzeba zbudować - za własne albo państwowe pieniądze (pochodzące właśnie z zaliczki) - żeby potem UE zwróciła wydatek.
- Oni teraz będą mieli faktury do zapłacenia na kilkanaście milionów złotych. Jak je zapłacą? To mnie nie interesuje - ucina Hetman. I podkreśla, że zrefunduje wydatki tylko wówczas, gdy uczelnie przedstawią opłacone faktury.
A jeśli teraz uczelnie nie znajdą finansowania, realizacja projektów może opóźnić się jeszcze bardziej, a wówczas spadnie druga, jeszcze gorsza kara. - Jeżeli projekty nadal będą się opóźniać, wypowiem im umowę o przyznaniu dotacji. Decydujące będą najbliższe miesiące - mówi Hetman. A jak ktoś z listy zostanie skreślony, unijnych pieniędzy na pewno nie zobaczy.
Ukarane uczelnie protestują. Tłumaczą, że opóźnienia, owszem, były, ale winne jest np. złe prawo o zamówieniach publicznych. - Decyzja ministerstwa to ewidentne nieporozumienie - mówi wicekanclerz UWM Wojciech Samulowski.
Jednak dokumenty nie pozostawiają złudzeń: Uniwersytet Warmińsko-Mazurski zgodnie z oficjalnym harmonogramem do końca 2009 r. miał wydać na swoje dwa projekty ponad 69 mln zł. Przez cały rok ministerstwo monitorowało projekty, były nawet dwa "spotkania ratunkowe", w październiku i listopadzie. Uczelnia najpierw zobowiązała się wydać 28,5 mln zł, potem - 23,7 mln zł. Na koniec roku w systemie rozliczeń SIMIK zarejestrowano płatności na... nieco ponad 6 mln zł.
- Mamy faktury na 23 mln zł - zapewnia prof. Józef Górniewicz, rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Jednak nie wyjaśnia, dlaczego nie było ich w systemie.
Przedstawiciele UWM tłumaczą, że opóźnienia wynikają m.in. poślizgu w podpisywaniu umowy z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości (na co uczelnia ponoć nie miała wpływu). A potem doszły protesty firm, które przegrały
przetarg na modernizację laboratoriów dla uniwersytetu. Wstrzymanie zaliczek oznacza, że uniwersytet prawdopodobnie zaciągnie kredyt w wysokości ok. 20 mln zł, aby kontynuować inwestycję.
- Mamy uaktualnione harmonogramy projektów i zgodnie z nimi realizujemy inwestycję - mówi prof. Marek Orkisz, prorektor Politechniki Rzeszowskiej. - Można przyjechać i zobaczyć: budowa Centrum Konferencyjnego ruszyła.
Mniej zaawansowana jest budowa Ośrodka Kształcenia Lotniczego. Rozstrzygnięcie przetargu na budowę m.in. pasa startowego zakwestionowała jedna z firm. Przetarg na zakup siedmiu samolotów właśnie jest rozstrzygany, a na symulator lotu - został ogłoszony. - Nie dostałem żadnego oficjalnego pisma. A jeśli je dostaniemy, na pewno się odwołamy - mówi prof. Orkisz.
- Nasze opóźnienia to wina firm, które przegrały
przetargi i ciągle się odwoływały - mówi zaskoczony Marcin Piotrowski, rzecznik Wyższej Szkoły Policyjnej.
MRR nie uznaje jednak tych wyjaśnień, bo można było się postarać tak jak Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w
Lublinie. On też się opóźniał, ale po "spotkaniu ratunkowym" przedstawił nowy harmonogram wydatków - i zrealizował go.
Resort ostrzega, że to jeszcze nie koniec porządków w programie operacyjnym "Rozwój Polski wschodniej". W ciągu półtora tygodnia rozstrzygnie się los pieniędzy na budowę parków technologiczno-przemysłowych w Krośnie, Jaśle, powiecie rzeszowskim,
Kielcach i Jędrzejowie. Im też rząd może odebrać pieniądze. Bo też zawaliły terminy.