- Obserwujemy duży ruch w urzędach
pracy. Bezrobocie w styczniu prawdopodobnie podskoczy powyżej 12 proc., ale będzie to skok sezonowy. Miesiące zimowe są zazwyczaj czasem stagnacji na
rynku pracy. Nie mamy bowiem informacji o dużych zwolnieniach grupowych - powiedziała w piątek wiceminister pracy i polityki społecznej Czesława Ostrowska.
Wbrew temu, co się dzieje na światowych rynkach, w Polsce
bezrobocie w 2009 r. wzrosło nieznacznie. Wielu analityków uważa, że
rynek pracy uporał się już ze skutkami kryzysu, a tegoroczny wzrost
bezrobocia będzie związany przede wszystkim z wchodzeniem na rynek pracy pokolenia wyżu demograficznego lat 80.
- Wzrost stopy bezrobocia w 2010 r. będzie wywołany czynnikami demograficznymi. Na rynek wejdzie wielu absolwentów szkół wyższych - powiedział agencji Reuters główny ekonomista banku Millennium Grzegorz Maliszewski.
Ministerstwo Pracy podziela ten pogląd i uważa, że skutki wyżu demograficznego z lat 80. nadal są widoczne, ale wkrótce znikną.
- Od początku przyszłego roku na rynku pracy pojawią się jednak niedobory, bo na rynek będzie wkraczać niż demograficzny. To będzie dla ministerstwa wyzwanie. Będziemy musieli przyciągnąć na rynek ludzi, którzy obecnie są zaklasyfikowani jako bezrobotni i niechętnie podejmują pracę - uważa Ostrowska.