Biznes Ludzie Pieniądze

W globalnej sieci cenzury

Tomasz Grynkiewicz
2010-01-25, ostatnia aktualizacja 2010-01-25 19:06

Od pedofilii, hazardu, Skype'a, Facebooka, internetowych piratów, politycznych przeciwników po mniejszości religijno-etniczne czy kobiety. Co kraj, to obyczaj. Także na mapie e-cenzury


Parszywa dwunastka, czyli lista "wrogów internetu"
Parszywa dwunastka, czyli lista "wrogów internetu"
W miniony wtorek rząd - pod pretekstem walki z hazardem w sieci - przyjął ustawę wprowadzającą m.in. czarną listę domen, których internauci w Polsce nie będą mogli zobaczyć. Z żądaniem blokady mogą występować do specjalnego sądu policja, wywiad skarbowy lub służby celne. A jeśli sąd uzna, że stronę zablokować trzeba, operatorzy mają sześć godzin, by zamknąć do niej dostęp swoim klientom.

Blokowane mają być strony hazardowe (o ile nie uzyskują licencji na działanie w Polsce), strony z pornografią dziecięcą oraz witryny wykorzystywane do oszustw, np. wyłudzania danych do kont bankowych. Zanim projekt trafi do Sejmu, musi się nań zgodzić (notyfikować) Komisja Europejska.

Ustawa jest szeroko krytykowana - zarówno przez ekspertów, którzy mają wątpliwości, czy nie łamie ona swobód zagwarantowanych w konstytucji, jak i przez internautów, którzy polski pomysł porównują z Chinami czy Iranem. Obawiają się głównie tego, że jeśli rejestr stron i usług niedozwolonych przejdzie w parlamencie, to rząd (ten lub następne) nie oprze się pokusie, by do rejestru dodawać kolejne - poza pedofilią i hazardem - strony, jeszcze silniej cenzurując internet.

Czy rzeczywiście tak blisko nam do najbardziej totalitarnych ustrojów? Poniżej przegląd wybranych krajów i tego, czego tamtejsi internauci nie widzą. Na górze listy znalazły się kraje, w których ograniczana jest wolność słowa w sieci, witryny cenzurowane np. ze względu na treści religijne, polityczne (np. strony opozycyjne), a osobom publikującym niewygodne dla rządu treści grozi więzienie.

Arabia Saudyjska

Ma dwie czarne listy stron internetowych - jedna z treściami "niemoralnymi" (głównie pornografia, narkotyki, hazard), druga - nadzorowana przez komitet kierowany przez resort spraw wewnętrznych. Na tej drugiej liście znajdują się też witryny krytykujące władzę w Arabii Saudyjskiej, witryny poświęcone prawom człowieka, sytuacji kobiet w kraju oraz strony mniejszości religijnych, różnych odłamów islamu.

Birma

Już w połowie lat 90. władze wprowadziły obowiązek rejestrowania za opłatą każdego komputera, który można podłączyć do sieci (za brak rejestracji grozi od 7 do 15 lat więzienia). Ze względu na wysokie koszty większość mieszkańców Birmy nie ma w ogóle dostępu do globalnej sieci (w 2007 r. szacowano, że dostęp do internetu ma mniej niż 1 proc. ludności). Przy korzystaniu z sieci w kawiarenkach internetowych należy podać swoje dane (nazwisko, tamtejszy PESEL i adres). Zablokowany jest dostęp do darmowych skrzynek pocztowych - m.in. Gmail, Yahoo! Mail czy Hotmail. Niektórzy operatorzy blokują Skype'a. Blokowane są strony z treściami politycznymi - organizacji opozycyjnych wobec junty, broniących praw człowieka i demokracji, organizacji pozarządowych (jak np. Partia Kobiet Birmańskich), wiele niezależnych serwisów informacyjnych piszących o Birmie, jak też wyniki wyszukiwania w Google'u dotyczące obchodzenia filtrów w sieci. Blokowany jest Twitter, część witryn hazardowych, pornograficznych, blogów czy grup dyskusyjnych.

Chiny

Nie bez powodu mówi się o Wielkim Chińskim Firewallu - filtrowanie internetu w Chinach to obok Iranu najbardziej rozległy system cenzury na świecie. Zgodnie z zasadą określoną jako "3xT" blokowane są strony internetowe, gdzie pisze się o niezależności Tybetu, polityce Chin wobec Tajwanu czy słynnej demonstracji na placu Tiananmen z 1989 r. stłumionej krwawo przez chińską armię. Chiny aktywnie filtrują też treści dotyczące religii - jak Falun Gong czy strony o Dalajlamie. Blokowane są strony pornograficzne, nie ma dostępu do YouTube'a czy Twittera, wielu blogów czy niektórych serwisów informacyjnych. W styczniu problem cenzury w Chinach znów stał się numerem jeden w mediach - za sprawą Google'a, który zapowiedział, że nie chce już cenzurować swojej chińskiej wyszukiwarki, nawet za cenę wycofania się z rynku.

Google z chińskim rządem współpracował od stycznia 2006 r., cenzurując w wyszukiwarce m.in. hasła "Dalajlama" czy "masakra na placu Tiananmen" - internauci, wpisując je, nie widzieli wielu stron.

Według nieoficjalnych informacji w chińskich więzieniach przebywa ok. 50 blogerów, którzy publikowali treści krytykujące rząd.

W 2009 r. Pekin chciał usprawnić blokowanie internetu - od 1 lipca ub.r. każdy nowy komputer sprzedawany w Chinach miał być wyposażony w specjalne oprogramowanie filtrujące Zielona Zapora. Oficjalnie miało ono służyć do blokowania stron z pornografią, jednak wykryto, że na czarnej liście Zapory znajdowało się ok. 2 tys. słów związanych z pornografią i aż 6 tys. haseł powiązanych politycznie, jak Falun Gong. Z pomysłu chiński rząd na razie się wycofał.

Iran

Blokowane są adresy witryn internetowych z czarnej listy, m.in. pornograficzne, ale też blogi polityczne krytykujące rząd czy strony organizacji walczących o prawa kobiet. Niedostępne dla irańskich internautów są strony mniejszości religijnych czy etnicznych (np. Kurdów). Wiele serwisów społecznościowych - jak MySpace czy Bebo, jak również zdjęciowy Flickr, Photobucket czy Metacafe. Okazjonalnie blokowane były witryny BBC czy dziennika "The New York Times".

Filtrowane pod kątem słów kluczowych są też wyszukiwarki. Np. na takie hasła jak "kobieta", "seks" (plus wiele innych wyrazów opisujących czynności seksualne w jęz. angielskim i perskim) czy "zdjęcie". Niedostępne są niektóre witryny hazardowe, platforma blogowa Livejournal, a także strony z informacjami, jak obejść irańskie filtry.

Najgłośniejszym echem w świecie odbiły się blokady polityczne - np. w lutym ub.r. zablokowano stronę kandydata na prezydenta Iranu, przed wyborami prezydenckimi i w ich trakcie niedostępny był też YouTube, Facebook czy Twitter.

W marcu ub.r. w więzieniu zmarł bloger, który odbywał karę dwóch i pół roku pozbawienia wolności za napisanie w swoim prywatnym blogu niepochlebnych opinii o duchownych i partii rządzącej Iranem.

Korea Południowa

Blokowane są strony sympatyzujące z Koreą Północną lub nawołujące do zjednoczenia się obu krajów. Od niedawna - także witryny związane z pornografią czy hazardem. Firmy prowadzące wyszukiwarki muszą filtrować hasła wpisywane przez koreańskich internautów - jeśli są to hasła uznane za nieodpowiednie dla nieletnich, wyszukiwarka musi zweryfikować wiek internauty (prosząc go o podanie odpowiednika numeru PESEL).

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4

5 głosów