W 2009 r. Polacy sprowadzili 693,3 tys. używanych aut, o ponad 400 tys. sztuk mniej niż w rekordowym 2008 r. - poinformowało Ministerstwo Finansów. Pierwszy raz od naszego wejścia do UE Polacy sprowadzili przez rok mniej niż 800 tys. starych samochodów.
Zainteresowanie Polaków importem używanych aut wyraźnie spadło po wakacjach. Od września z miesiąca na miesiąc płynął do nas z UE coraz mniejszy strumień pojazdów z drugiej ręki. W sumie import używanych aut spadł o 36 proc., licząc rok do roku, i był nawet głębszy niż załamanie na rynku nowych samochodów. Takich pojazdów Polacy w 2009 r. zarejestrowali ok. 270 tys., czyli o 16 proc. mniej niż rok wcześniej.
- Import używanych samochodów w zeszłym roku zmniejszył się, bo umocnił się kurs złotego do euro. Trzeba było zapłacić więcej za taki pojazd. Rządy połowy państw UE wprowadziły też premie na nowe
samochody dla kierowców złomujących stare pojazdy. I kupowane często przez Polaków najtańsze używane auta znikły z rynku - tłumaczy Wojciech Drzewiecki, szef firmy Samar, ekspert branży motoryzacyjnej. Tylko w Niemczech, skąd Polacy sprowadzają najwięcej używanych aut, na złom w zamian za premie trafiło 2 mln samochodów. - Polacy sprowadzili już tyle używanych samochodów, że rynek mógł się nimi nasycić. Doniesienia o kryzysie i obawy przed utratą pracy mogły dodatkowo zniechęcać do zakupu samochodów, także używanych - powiedział Drzewiecki.
Także w innych państwach UE, które są znaczącymi importerami używanych samochodów, w zeszłym roku zmniejszył się obrót takimi pojazdami. Grecy i Irlandczycy tłumaczą to kryzysem gospodarczym. W Czechach import aut z drugiej ręki zmalał o ponad 50 proc. po wprowadzeniu nowych podatków, które ograniczają handel starymi
samochodami. Przy każdej rejestracji auta wyprodukowanego przed 1991 r. Czesi muszą płacić równowartość ok. 1,7 tys. zł.
Nawet po spadku w zeszłym roku
Polska utrzymała tytuł lidera Europy w
imporcie używanych samochodów. Tylko u nas na jedno
auto wyjeżdżające na drogi z salonu dilera przypada do czterech używanych aut z importu. Takich proporcji nie ma nawet w dużo mniej zamożnej od nas Estonii. Tam import używanych samochodów jest tylko o 20 proc. większy od importu nowych aut. A w Grecji, tylko nieznacznie od nas zamożniejszej, import używanych aut stanowi jedną dziesiątą sprzedaży nowych samochodów.
Te proporcje chciało zmienić Ministerstwo Gospodarki, proponując przed rokiem wprowadzenie podatku ekologicznego, który byłby zależny od ilości trucizn w spalinach i zachęcałby do wymiany starych aut na nowsze. Ekopodatek zastąpiłby podatek akcyzowy, który jest zależny od wartości samochodu i promuje import aut najtańszych - czyli na ogół starych i mocno wyeksploatowanych. Jednak Ministerstwo Finansów zamroziło prace nad taką zmianą podatków od aut.