O problemach z pieniędzmi z jednego z unijnych funduszy - Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL) - poinformował w piątek "Dziennik Gazeta Prawna".
Gazeta napisała, że istnieje poważne zagrożenie, że trzeba będzie oddać do unijnego
budżetu 324 mln zł, bo Komisja Europejska podważyła zasadność ich wydania. Unijnym kontrolerom miało nie spodobać się to, że w ramach tzw. Priorytetu I PO KL za dużo pieniędzy wydawano nie w drodze
zamówień publicznych, ale z wolnej ręki - bez konkursu. Winę za to miało ponosić Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich, podległe Ministerstwu Pracy.
Rząd potwierdza: faktycznie, możemy mieć kłopot z niektórymi wydatkami z PO KL. Ale nie zgadza się z podaną kwotą i zaprzecza, jakoby to
Bruksela cokolwiek nam zablokowała. - To my sami wstrzymaliśmy do wyjaśnienia rozliczenie i refundację kwoty 40 mln zł. Zresztą wątpliwości KE dotyczą znacznie mniejszej kwoty - mówi wiceminister rozwoju regionalnego Jarosław Pawłowski. I podkreśla: - Zablokowane zostało rozliczenie już wydanych pieniędzy. Czyli sprawa dotyczy tylko budżetu państwa. Płatności dla odbiorców dotacji nie zostały zatrzymane - mówi.
To, czy faktycznie cokolwiek będzie trzeba zwracać, czy sprawa rozejdzie się po kościach, będzie wiadomo pod koniec stycznia, gdy Komisja Europejska przyśle oficjalny raport.