Kryzys mocno uderzył w Kraje Europy Centralnej i Wschodniej. Gospodarka krajów bałtyckich według szacunków Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju skurczyła się o 15-18 proc., Ukrainy o 14,5 proc. (w pierwszym półroczu było to ponad 20 proc.), a wszystkie kraje transformacji średnio o 6,1 proc. Tak głębokie załamanie gospodarcze i wzrost
bezrobocia sprawiły, że drastycznie wzrosła liczba kredytów niespłacanych w terminie, czyli tzw. złych długów. Jesienią analitycy Deutsche Banku szacowali, że w najbardziej dotkniętych przez kryzys krajach regionu mogą one sięgnąć jednej czwartej wszystkich udzielonych pożyczek. Setki firm musi renegocjować z bankami spłatę długów albo sprzedawać się bogatszym konkurentom. Taki los spotkał m.in. ukraińskiego potentata hutniczego ISD, właściciela Huty
Częstochowa.
- Cały czas obserwujemy wzrost złych kredytów w regionie, ale dynamika tego wzrostu jest coraz niższa - powiedział kilka dni temu "Wall Street Journal" prezes Raiffeisen Herbert Stepic. W tym roku według EBOiR
wzrost gospodarczy w krajach transformacji sięgnie 3,3 proc., w Polsce 2,3 proc. w tym roku i 3 proc. w 2011 r.
Bank Światowy, a w zasadzie Międzynarodowa Korporacja Finansowa (International Finance Corporation), czyli ramię Banku zajmujące się pożyczkami dla sektora prywatnego, wraz z amerykańskim
funduszem inwestycyjnym Varde Partners zamierza ulżyć nieco krajom naszego regionu. W sumie mają wykupić zagrożone aktywa banków, głównie pożyczki dla małych i średnich przedsiębiorstw, warte 450 mln euro. IFC przeznaczy na to 100 mln euro, a Varde Partners - 350 mln.
- Jeśli mamy wspomóc ożywienie na
rynku pracy, musimy doprowadzić do tego, by ponownie ruszyło finansowanie małych i średnich firm, w których dużo ludzi jest zatrudnionych - powiedział Reutersowi Lars Thunell, szef International Finance Corporation.
Oczywiście pomoc dla naszego regionu nie jest zupełnie bezinteresowna. - Inwestowanie prywatnych pieniędzy musi być propozycją biznesową... trzeba na tym zarobić - mówi Thunell.