Chodzi o bony na zakupy w sklepach przekazywane pracownikom w ramach świadczeń socjalnych. Dziś wartość bonów dolicza się do
wynagrodzenia pracownika, który płaci od nich podatek. Prezydent uważa, że bony o wartości do 380 zł rocznie powinny być zwolnione od podatku. Tak jak jeszcze kilka lat temu.
W zeszłym roku rząd przeforsował jednak zwolnienie od podatku tylko dla świadczeń rzeczowych i pieniężnych (do 380 zł) z zakładowych funduszy świadczeń socjalnych i funduszy związkowych. Bonów nie chciał zwolnić. To rozwiązanie spodobało się związkowcom, bo bony wiązały głównie z dużymi sieciami handlowymi, gotówkę można zaś wydać swobodniej. Protestowało za to lobby dystrybutorów bonów.
- Może bony były dobrym rozwiązaniem, ale w epoce minionej. Teraz powinniśmy iść w kierunku rozwiązań pieniężnych - przekonywał w piątek w Sejmie wiceminister finansów Maciej Grabowski. - Pieniądze można wydać wszędzie. I w małych, i w dużych sklepach. Nie tylko w tych, do których bony są przypisane - tłumaczył. Dodał, że najwięcej na bonach zyskiwały duże sieci handlowe.
- Prezydent nie dezawuuje zwolnienia gotówki. Nie chce jego wycięcia. Proponuje tylko alternatywę, zwolnienie także dla bonów - tłumaczył prezydencki minister Andrzej Duda. Przekonywał, że prezydent działa przede wszystkim w imieniu drobnych kupców, którzy także emitowali bony.
- Dostaliśmy stanowisko Związku Rzemiosła Polskiego, który jest przeciwko zwolnieniu bonów z podatku - mówił tymczasem poseł Witold Namyślak (PO). Cały czas o zwolnienie dla bonów zabiega za to Konfederacja Pracodawców Polskich. Wśród jej członków są światowi liderzy dystrybucji bonów.
W piątek Sejm odesłał projekt prezydencki do dalszych prac w komisji finansów. Trafi tam też niemal identyczny projekt przygotowany przez lewicę. Posłowie chcą go jeszcze przemyśleć i przedyskutować.