Biznes Ludzie Pieniądze

Bałtycka rura zacznie powstawać na Prima Aprilis

Andrzej Kublik
25.01.2010 , aktualizacja: 25.01.2010 08:28
A A A Drukuj
Władimir Putin podpisuje się na fragmencie gazociągu Fot. Alexei Druzhinin AP Władimir Putin podpisuje się na fragmencie gazociągu
Niemcy już nas podłączyli do Gazociągu Północnego, którego budowa ma się zacząć 1 kwietnia. Teraz nasz rząd ma kilkanaście dni, by ochronić port w Świnoujściu przed zablokowaniem przez rurę
Budowa gazociągu zacznie się 1 kwietnia w Niemczech i Rosji. Ogłosiło to w piątek kontrolowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream. Konsorcjum chce ułożyć przez Bałtyk rurę, którą przez co najmniej 50 lat rosyjski gaz będzie płynął do Niemiec. "Gaz z Niemiec będzie wysyłany do Danii, Holandii, Belgii, Wlk. Brytanii, Polski, Czech i innych krajów" - stwierdza niemiecki Federalny Urząd Żeglugi i Hydrografii (BSH). Pod koniec zeszłego roku BSH wydał zezwolenie na budowę rury. Nadał mu rygor natychmiastowej wykonalności. To znaczy, że odwołania nie zatrzymają inwestycji. Ale skargi muszą być rozpatrzone przez BSH. Na odwołanie mamy czas do początku lutego.

A budowa rury to dla nas duży problem. Wybrana przez konsorcjum Gazpromu trasa gazociągu przecina tor wodny do portów w Szczecinie i Świnoujściu. Ponieważ Nord Stream chce ułożyć rurę wprost na dnie morza, zagroziłoby to bezpiecznej żegludze większych statków - protestowały polskie władze.

Tor do polskich portów ma głębokość 14,3 m, ale po ułożeniu na dnie rury jego głębokość zmniejszy się do 12,8 m. Teraz do Świnoujścia wpływają statki o zanurzeniu 13,2m. Pod znakiem zapytania stanęłaby też rozbudowa portu w Świnoujściu, tak by przyjmował on statki o zanurzeniu 15m. A także planowany tam gazoport. Ma przyjmować gaz wożony statkami z Kataru, które wymagają toru o głębokości 14,3m.

Warszawa chciała, by rurę zakopać pod torem do portów. Ale na tych wodach obowiązują niemieckie przepisy, więc konsorcjum Gazpromu się nie zgadzało.

- Niemiecki minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle zapewniał szefa MSZ Radosława Sikorskiego, że Niemcy nie pozwolą, by Nord Stream zablokował nasze porty - mówił przed miesiącem "Gazecie" rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Ale zezwolenie BSH wyraźnie o tym nie mówi.

Niemiecki urząd przyznaje, że gazociąg może ograniczać żeglugę statków o większym zanurzeniu. Niemcy bagatelizują to. Twierdzą, że obecnie do Świnoujścia wpływa mało statków o większym zanurzeniu. "Gazociągi zostaną naniesione na mapy. Obowiązkiem kapitana jest dostosowanie jednostki do warunków. A państwo na tych wodach nie gwarantuje odpowiedniej głębokości wody ani zanurzenia" - stwierdza BSH.

BSH zakwestionował też plan rozbudowy i pogłębiania portu w Świnoujściu: "Wątpliwe, by taki scenariusz należało rozpatrywać". A jeśli poziom wód się obniży, np. w czasie upałów? "Jeśli jakiś statek nie będzie mógł przejść nad rurociągiem, będzie to niedogodność, jaką żegluga musi zaakceptować" - stwierdza BSH.

Urząd żąda sprawdzenia, czy jednak nie wkopać rury pod tor do polskich portów. Ale nie precyzuje, kto i kiedy wykona takie badania i je zatwierdzi. Tymczasem datę rozpoczęcia inwestycji już ustalono.

Ministerstwo Infrastruktury, odpowiedzialne za dostęp do portów, od kilku tygodni zwleka z odpowiedzią "Gazecie", jak ocenia decyzje BSH.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy