- Nigdy więcej amerykański podatnik nie będzie zakładnikiem banku, który jest zbyt duży, by upaść - powiedział w czwartek Barack Obama. I zapowiedział wprowadzenie nowych regulacji, które będą m.in. uniemożliwiały zbytnie rozrastanie się instytucji finansowych. - System finansowy jest dużo mocniejszy niż rok temu, ale ciągle działa według tych samych zasad, które go niemal doprowadziły do upadku - tłumaczy konieczność zmian Obama.
Na reakcje inwestorów nie trzeba było długo czekać. W zeszłym tygodniu indeksy w
USA leciały na łeb na szyję. - Z jednej strony proponowane ograniczenie wielkości instytucji finansowych może pobudzać konkurencję i działać pozytywnie na
wzrost gospodarczy - tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. - Ale to skutek długookresowy. W krótkim okresie nowe regulacje ograniczające zakres działalności biznesowej banków mogą niekorzystnie wpłynąć na ich wyniki finansowe - dodaje. Stąd obawy inwestorów.
Na stroje inwestorów już w piątek mogą poprawić najnowsze dane o wzroście gospodarczym w USA w IV kw. 2009 r. Ekonomiści spodziewają się, że gospodarka amerykańska rozwijała się w tempie nawet 4-5 proc. (dane kwartalne, ale odniesione do skali całego roku). - Byłoby jednak przedwczesnym otwieranie z tej okazji szampana - uważa Ed McKelvey, ekonomista
Goldman Sachs. Analitycy mają wątpliwości, czy tak wyraźne ożywienie będzie trwałe. Z opublikowanego niedawno raportu doradców Białego Domu wynika, że za 1,5-3 pkt proc. wzrostu w IV kw. odpowiadały rządowe programy pomocowe wspierające gospodarkę. Gdy te się kończą, dane makroekonomiczne zawodzą oczekiwania rynku.
Wczoraj okazało się, że sprzedaż używanych domów w USA w grudniu spadła aż o 16,7 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca - najbardziej od... 40 lat. Spadek wynikał z tego, że do końca listopada wygasnąć miały sięgające 8 tys. dol. dopłaty do zakupu pierwszego domu. Ludzie masowo więc kupowali je w listopadzie. Ostatecznie program jednak przedłużono do końca kwietnia.
Administracja Obamy jest w trudnej sytuacji. Z jednej strony ma przedsmak, co może się stać, gdy skończy się "dorzucanie do pieca" przez amerykański rząd. Z drugiej - analitycy z coraz większym przerażeniem patrzą na gigantyczny
deficyt budżetowy w USA. W zeszłym roku fiskalnym (kończy się we wrześniu) sięgnął już 1,4 bln dol.! W weekend Barack Obama wezwał do utworzenia specjalnego 18-osobowego ciała odpowiedzialnego za opracowanie planu walki ze spiralą długów. - Jedynym sposobem, by rozwiązać ten problem, jest zrobić to wspólnie - powiedział Obama.
Ale już dwa dni później ogłosił kolejne działania mające ulżyć - tym razem - klasie średniej. Zapowiedział ulgi podatkowe na
dzieci dla osób zarabiających poniżej 85 tys. dol. na rok i przeznaczenie na opiekę nad dziećmi dodatkowego 1,6 mld dol.