- Urzędy w starym stylu, z okienkami, w których przyjmuje się paczki i sprzedaje znaczki, już się przeżyły. Poczta musi być rentowna - wyjaśnia Dirk Klasen, rzecznik Deutsche Post. Tym bardziej że pocztę w 1995 r. sprywatyzowano i pięć lat później wprowadzono na giełdę. Odtąd urzędy pocztowe znikają z niemieckich miast, a w ich miejsce powstają agencje pocztowe obsługiwane przez podwykonawców. W piątek Jürgen Gerdes, szef Deutsche Post, zapowiedział, że w tym roku koncern zlikwiduje ostatnie 400 urzędów.
Te, które jeszcze działają, nie przypominają już zresztą klasycznych poczt, a raczej sklepy z artykułami biurowymi, podobnie jak w Polsce. Oprócz znaczków można tam kupić papeterię, zeszyty, spinacze, a nawet podpisać umowę z operatorem komórkowym. Ekspedienci w okienkach przy wydawaniu listów poleconych proponują zaś otwarcie konta w Postbanku, czyli w banku pocztowym.
Od 2011 r. polecone
Niemcy będą nadawać wyłącznie w agencjach. Specjalne okienka pojawią się też w supermarketach albo sklepach papierniczych. Poczta będzie płacić im prowizję od każdego wysłanego listu, wypożyczy meble i przeszkoli personel. Pocztę przygarną też placówki Postbanku. - Nasi klienci tylko na tym skorzystają. W kraju działa ponad 17 tys. palcówek, w których można nadać listy i paczki. I są czynne dłużej niż tradycyjne poczty - zapewnia Klasen.
Zamykanie urzędów to najprawdopodobniej efekt ambitnych celów, jakie w 2010 r. stawia sobie Deutsche Post. Koncern chce w tym roku zarobić 1,35 mld euro (o 115 tys. więcej niż rok temu) i tnie koszty.
Czy to się uda? Analitycy są sceptyczni. Niemiecki rząd, który boryka się z rosnącym
deficytem budżetowym, potwornym zadłużeniem kraju, postanowił odebrać poczcie zwolnienie z płacenia VAT-u. Sam podatek obciąży bilans spółki o 500 mln euro, ale poczta chce to sobie rekompensować, podwyższając stawki.
Inna sprawa to konkurencja. Do tej pory w Niemczech w ryzach trzymała ją przeforsowana przez pocztowe związki
płaca minimalna dla listonoszy. Konkurencja dwa lata temu zaskarżyła te przepisy. Wyrok w sprawie ma zapaść w przyszłym tygodniu. Jeśli płaca minimalna spadnie - tańsi konkurenci mogą utrudnić Deutsche Post życie.