Biznes Ludzie Pieniądze

Rząd musi przyspieszyć z internetem

Tomasz Grynkiewicz
26.01.2010 , aktualizacja: 26.01.2010 10:50
A A A Drukuj
I to nie tylko dlatego, że już na wstępnym etapie ma ośmiomiesięczny poślizg. Resort rozwoju regionalnego zaskoczyć mogą... marszałkowie, którzy mają swój polityczny interes w tym, by budowę sieci nieco opóźnić.
Tomasz Grynkiewicz
Tomasz Grynkiewicz
ZOBACZ TAKŻE
Chodzi o finansowaną z unijnej kasy budowę sieci w pięciu województwach - podkarpackim, podlaskim, świętokrzyskim, lubelskim i warmińsko-mazurskim. Projekt olbrzymi - nikt takiego przedsięwzięcia wymagającego współpracy kilku województw w Polsce nie przeprowadzał, niebagatelne są też pieniądze - w sumie szybki internet dla tzw. ściany wschodniej ma kosztować ponad 300 mln euro (ok. 250 mln euro z funduszy unijnych, resztę dołożą samorządy). Sieć, która oplecie pięć województw i dotrze z szybkim internetem do 90 proc. domów oraz wszystkich firm i urzędów, ma powstać do 2013 r.

Z szybkim internetem jest jednak problem - jak pisze dziś "Gazeta Wyborcza", wciąż nie ma kluczowego dokumentu, tzw. studium wykonalności. Kluczowego, bo to podstawa decyzji inwestycyjnych. Studium miało pokazać m.in., jak dziś wygląda infrastruktura internetowa na ścianie wschodniej, jak sieć mieliby rozbudować operatorzy i jak samorządy miałyby ją finansować. Dokument miał być gotowy do końca kwietnia ub.r., i nawet był, ale z błędami. Uwagi zgłaszały: resort rozwoju regionalnego, który trzyma pieczę nad projektem, samorządy, a także Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Poprawionego dokumentu wciąż jednak nie ma i samorządy nie mogą ruszyć z miejsca. Resort, który nie był w stanie wymóc na wykonawcy studium, by zmieścił się w terminie, zapewnia, że opóźnienie nie zagraża realizacji projektu. Tyle że należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt - marszałkowie, którzy dziś najzupełniej słusznie utyskują, że resort opóźnia prace, nie są święci. Mogą - paradoksalnie - mieć interes w tym, by nie spieszyć się z budową internetu.

Do wyborów tuż-tuż. - Temat szybkiego internetu to gorący kartofel. Gdy powstawały założenia, każdy chętnie opowiadał wyborcom, co to powstanie w województwie. A przy takim opóźnieniu mogą nie chcieć wziąć przed wyborami tego garba na plecy. Gdyby studium było gotowe nawet pod koniec roku, przed wyborami musieliby się rozliczyć z tego, co już zrobili. A tak, gdy ktoś zapyta, co z sieciami szerokopasmowymi, odpowiedzą: "minister nam tego nie przekazał" - mówi mi jeden z urzędników blisko związany z rozbudową infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce. Co ciekawe, podobnie sformułowane tezy można usłyszeć i w UKE, i od analityków.

Czy to tylko chwytliwa teza, niesprawiedliwa wobec marszałków? Być może, ale resort nie może jej lekceważyć, zapewniając, że projekt będzie gotowy, a Polskę wschodnią czeka internetowy skok cywilizacyjny. Lepiej dmuchać na zimne. Na większy poślizg pozwolić sobie nie możemy.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów