Główna stopa cały czas jest więc na rekordowo niskim poziomie 3,5 proc. - Pozostawienie stóp na niezmienionym poziomie to efekt oczekiwań na spadek inflacji w nadchodzących miesiącach, z wysokiego poziomu zanotowanego w grudniu, oraz utrzymującej się niepewności co do skali i trwałości ożywienia gospodarczego - napisała w komentarzu Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH. Nikt zresztą nie spodziewał się zmian, bo styczniowe posiedzenie było nowością dla niektórych członków RPP.
Po raz pierwszy decyzje o wysokości stóp w Polsce podejmowali: Elżbieta Chojna-Duch i Andrzej Bratkowski (wybrani przez Sejm) oraz Jan Winiecki, Jerzy Hausner i Andrzej Rzońca (wskazani przez Senat). Tym samym na posiedzeniu w Radzie była duża reprezentacja jastrzębi, czyli zwolenników bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej. Zaliczają się do nich szczególnie Winiecki i Rzońca, ale też Andrzej Bratkowski oraz Dariusz Filar, wskazany do RPP jeszcze przez poprzedniego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Dopiero na kolejnym posiedzeniu w lutym wymienieni zostaną już wszyscy członkowie z wyjątkiem szefa RPP Sławomira Skrzypka. Do Rady wejdzie posłanka PO prof. Anna Zielińska-Głębocka oraz trzech kandydatów zaproponowanych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego (na razie nie podał konkretnych nazwisk).
Ekonomiści są niemal pewni, że przez pierwsze kilka miesięcy nowa Rada będzie się bacznie przyglądać, w jakiej kondycji jest nasza gospodarka, i poznawać warsztat
pracy członka RPP. O zmianach stóp na poważnie członkowie RPP zaczną myśleć w drugim półroczu. Tym bardziej że ostatnio publikowane dane świadczą, iż Rada nie musi się spieszyć z podwyższaniem stóp z obecnego poziomu.
W ubiegłym tygodniu Główny Urząd Statystyczny zaskoczył nawet Ministerstwo Finansów danymi o
produkcji przemysłowej, której wzrost nie zaspokoił rozbudzonych apetytów. Zamiast 12-proc, mieliśmy nieco ponad 7-proc. wzrost. Słabsze dane przemawiają za pozostawieniem stóp na niskim poziomie.
Co więcej, ekonomiści spodziewają się, że bieżąca
inflacja - w grudniu 2009 r. była na poziomie 3,5 proc. - będzie spadać już od stycznia i w połowie roku może wynieść mniej niż dolna granica dopuszczalnych odchyleń od celu RPP (cel wynosi 2,5 proc. z możliwością odchyleń o 1 pkt proc. w górę i w dół).
Ekonomiści jednak liczą już miesiące do pierwszych podwyżek stóp. Zwracają uwagę, że członkowie RPP muszą działać z wyprzedzeniem, przewidując trwałe ożywienie gospodarcze, bo ich decyzje skutkują dopiero po kilku kwartałach. Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, spodziewa się dwóch podwyżek stóp w drugiej połowie roku (główna stopa ma wynieść 4 proc.), ale Łukasz Tarnawa, główny ekonomista
banku PKO BP, nie spodziewa się żadnych zmian stóp w tym roku.