Biznes Ludzie Pieniądze

Czy firmy grają fair z linkami w Google?

Tomasz Grynkiewicz, Aleksandra Pezda
26.01.2010 , aktualizacja: 26.01.2010 16:19
A A A Drukuj
Empik na hasło Merlin, Warta - na PZU. Linki sponsorowane w wyszukiwarce Google to potencjalne pole konfliktów dla firm, które wykorzystują w reklamie nazwy konkurentów.
Główna siedziba Google Inc.
Fot. Paul Sakuma AP
Główna siedziba Google Inc.
„Pou. NIE, dziękuję. Wybieram PUW!” - taką reklamą w wyszukiwarce Google kusił studentów Polski Uniwersytet Wirtualny, internetowe ramię łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej. Reklama wyskakiwała, gdy internauci wpisywali w wyszukiwarce hasło „Polish Open University” lub jej skrót „POU” (to prywatna uczelnia, konkurent PUW). O sprawie szerzej pisze "Gazeta Wyborcza"

- Obawiamy się, że niektórzy kandydaci nie doczytają różnic w nazwach i w ten sposób stracimy klientów - mówi Rafał Piętka, rzecznik Polish Open University.

A Tomasz Ejtminowicz, radca prawny współpracujący z portalem Gazeta.pl, dodaje: - Taka reklama może być sprzeczna z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ponieważ zawiera treści dyskredytujące konkurencję, a do tego podpiera się marką konkurencji bez jej zgody - mówi. - Stosowanie takich praktyk jest też sprzeczne z tzw. dobrymi obyczajami kupieckimi. To wprawdzie pojęcie nieostre, ale złamanie ustalonych zasad rzetelności i uczciwości w obrocie gospodarczym może być przez sąd uznane za naruszenie prawa.

Po telefonie "Gazety" AHE zmieniło treść reklamy. Ale to nie pierwszy przypadek, gdy firmy wykorzystywały nazwy konkurencji w Google, by przyciągać internautów na swoje strony.

Np. gdy internauta wpisywał "Merlin", w Google pojawiał się link sklepu Empik.com, na hasło "PZU" - wyskakiwała strona promująca ubezpieczenia AC Warty, a także link do polskiego oddziału

francuskiego ubezpieczyciela Prévoir. Jeden ze sklepów internetowych ze sprzętem elektronicznym reklamował się na hasła "Media Markt" oraz "Electro World".

Firmy zazwyczaj nie reagowały.

- Istnieje mała szansa, że ktoś pomyli reklamujące się w serwisach wyszukiwawczych firmy z naszymi usługami - mówił nam rzecznik PZU. - Ale uważamy, że w działalności biznesowej nikt nie powinien wykorzystywać marki innej firmy do promowania własnych usług - dodawał.

Podobną taktykę przyjął portal o2.pl. - Sprawa w sądzie ciągnęłaby się ze trzy lata. W ten sposób tylko zyskaliby na rozgłosie - brzmiała odpowiedź, gdy zapytaliśmy o promowanie się konkurentów na hasło "tlenofon" (komunikator należący do o2.pl).

Na Zachodzie takie sprawy kończyły się w sądach - w 2005 r. francuski sąd, na wniosek sieci hotelarskiej Le Méridien, zmusił Google do zablokowania reklam używających słów kluczowych "le méridien" oraz "méridien" (to słowo potoczne, oznaczające południk). Na Google nałożono też grzywnę za linki sponsorowane pojawiające się przy wynikach wyszukiwania dla zwrotu "bourse de vols" (giełda lotów) będącego równocześnie nazwą firmy turystycznej.

W USA firma CNG Financial zażądała, by Google zablokował wykupywanie przez jej rywali reklam przy zastrzeżonym przez nią zwrocie "check'n'go". Ale spółka odmówiła - bo w USA, Kanadzie, Wlk. Brytanii oraz Irlandii kieruje się zasadą, że reklamę można usunąć, gdy cudzy znak towarowy zostanie wykorzystany w treści reklamy, a nie jako słowo kluczowe (podpiera się korzystnym dla siebie wyrokiem sądu amerykańskiego w sprawie z firmą ubezpieczeniową Geico).

Inaczej w Unii - tu, gdy firma uzna, że ktoś bezprawnie wykorzystuje jej markę, może zgłosić skargę do Google - albo usunąć konkretną reklamę, albo zawczasu zablokować słowo kluczowe. Musi jednak w specjalnym internetowym formularzu wykazać, że ma do konkretnej marki prawo.

Czy w Polsce firmy często i czy w ogóle korzystają z takiej drogi? Polski oddział koncernu nie był w stanie odpowiedzieć nam na to pytanie, bo "procedura zgłoszeń jest zdalna, rozpatrywana przez osobny zespół". Jak mówi serwisowi Wyborcza.biz Marta Józwiak, rzecznik polskiego Google'a, do warszawskiego biura nikt się bezpośrednio w takich sprawach nie zgłaszał. Dodaje, że blokowanie marek nie zawsze ma sens - bo np. w ten sposób producent samochodów lub oficjalny dystrybutor mógłby zamknąć drogę linkom sponsorowanym dilerów samochodowych.

Humorystycznie zareagowała na taki ruch Skoda - jesienią ub.r. w Polsce uruchomiła konkurs pod hasłem "Wygraj Yeti", gdzie główną nagrodą był SUV Skody. Wykupiła też linki na to hasło w Google. Pod reklamę podczepił się Nissan, promując swój model Qashqai. Reakcja Skody? Wykupienie kolejnego linka, tym razem z treścią "Yeti deklasuje Nissana Qashqai". Reklamową wymianę ciosów można obejrzeć na blogu Widzialni.pl .

Choć spraw w sądach nie było, nieco podobny był spór firm remontowo-budowlanych z 2004 r. - poznański sąd uznał, że jedna z firm remontowo-budowlanych, umieszczając w metatagach hasło "pol-gaz" (a to było częścią nazwy innego przedsiębiorstwa) zastosowała reklamę wprowadzającą klienta w błąd.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów