Kryzys na światowych rynkach motoryzacyjnych mocno uderzył w Toyotę. Japoński koncern ogłosił wczoraj, że w zeszłym roku sprzedał 7,81 mln samochodów, o 13 proc. mniej niż w 2008 r., kiedy został liderem światowej
motoryzacji. Przedtem 77 lat bez przerwy był nim amerykański General Motors.
Jednak ledwo Toyota wspięła się na szczyty światowej motoryzacji, już z tego miejsca chce ją zepchnąć Volkswagen. Niemiecki koncern chce ten cel osiągnąć do 2018 r. Ale już w zeszłym roku VW zaczął deptać Japończykom po piętach. Dzięki premiom za złomowanie starych aut w UE i powodzeniu w Chinach koncern z Wolfsburga ustanowił w zeszłym roku swój rekord, sprzedając 6,28 mln samochodów. Zaledwie o 1,5 mln sztuk mniej niż Toyota. W tym roku niemiecki koncern może jeszcze bardziej skrócić dystans do rywala z Kraju Kwitnącej Wiśni. Dwa tygodnie temu VW kupił 20 proc. akcji japońskiego Suzuki i niemiecko-japoński alians już na starcie może się pochwalić, że sprzedaje blisko 8 mln aut rocznie.
Toyota nie ma wyboru i musi ruszyć do ekspansji, by pozostać liderem światowej motoryzacji. W tym roku koncern chce sprzedać 8,27 mln aut, o 6 proc. więcej niż w zeszłym roku - ogłosiła Toyota, która liczy na powodzenie w
USA, Chinach i Indiach. Na tych rynkach Toyota chce sprzedać o ponad jedną dziesiątą aut więcej niż w 2009 r. Gorzej ma być tylko w Europie, gdzie japoński koncern przewiduje spadek sprzedaży o 5 proc.