Ekonomiści w optymistycznych prognozach przewidywali, że
PKB w Wielkiej Brytanii wzrośnie o 0,4 proc.
Okazało się jednak, że w wyniku kryzysu finansowego skurczyły się wszystkie największe rozwinięte gospodarki świata, ale skutki najdłużej są odczuwane właśnie w Wlk. Brytanii. Recesja trzymała tam jeszcze w III kw. 2009 r., kiedy ożywienie na dobre rozpoczęło się już
USA oraz eurolandzie. Dopiero w ostatnim kwartale PKB w Wlk. Brytanii lekko drgnął w górę. W sumie w całym 2009 r. PKB skurczył się tam aż o 4,8 proc. To najgorszy wynik od początku gromadzenia danych przez brytyjski odpowiednik GUS w 1949 r. Tak głębokiego załamania nie było tam nawet w poprzednich kryzysach na początku lat 80. i 90.
Wlk. Brytanii tak ciężko było wyjść z recesji, bo kryzys na rynku
nieruchomości jest tam o wiele bardziej dotkliwy z powodu wywindowanych cen niż w innych krajach europejskich. Bardzo mocno ucierpiał też sektor bankowy, gdzie rząd musiał znacjonalizować np. hipotecznego potentata Northern Rock, aby zapobiec efektowi domina i serii bankructw banków. Brytyjskie firmy zwalniały na potęgę pracowników, co zmniejszało siłę nabywczą konsumentów będących filarem wzrostu PKB w najbardziej rozwiniętych gospodarkach świata. Widząc katastrofalną sytuację, Bank Anglii chce za wszelką cenę rozruszać gospodarkę, dodrukowując blisko 200 mld funtów. Utrzymuje też na rekordowo niskim poziomie 0,5 proc. główną stopę procentową.
Słabe dane o PKB są fatalną wiadomością dla brytyjskiego rządu, bo za sto dni odbędą się wybory parlamentarne, w których sprawy gospodarcze będą miały ogromne znaczenie. Deficyt budżetowy sięgnął już 12 proc., co zagraża stabilności finansów państwa. Rząd chce przez cztery lata zmniejszyć deficyt o połowę, ale będzie to wymagało niepopularnych decyzji o podwyżkach podatków. Na razie ożywienie nad Tamizą jest tak kruche, że inwestorzy stracili wiarę w funta i sprzedawali walutę.
Analitycy oczekują, że w najbliższych miesiącach
bank centralny przestanie drukować puste funty, bo w konsekwencji grozi to niekontrolowaną inflacją. Ale przez długi czas utrzyma jednak bardzo niskie stopy.
W tym roku według rządowych przewidywań gospodarka brytyjska może urosnąć zaledwie 1-1,5 proc. Tymczasem Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że
gospodarka USA pójdzie w górę 2,7 proc., a cała globalna gospodarka o 3,9 proc. Rola europejskiego lidera w ożywieniu gospodarczym przypadła Niemcom, gdzie PKB rośnie już od kilku miesięcy, a nastroje przedsiębiorców są najlepsze od blisko roku.