W listopadzie ub.r.
Facebook wykonał ruch, który został odebrany jako przygotowanie do rychłego debiutu na amerykańskiej giełdzie - spółka wprowadziła dwa rodzaje udziałów własnościowych klasy A i B. Akcje B przypadły kierownictwu i mają dziesięciokrotnie większą siłę głosu niż zwykłe akcje A. Bliźniacze posunięcie wykonał przed wejściem na giełdę w 2004 r.
Google.
To nie był jedyny sygnał, bo szukając kandydata na
dyrektora finansowego, head-hunterzy Facebooka szukali osób z "doświadczeniem w spółkach giełdowych".
Wygląda jednak na to, że debiut największego serwisu społecznościowego, który ma ok. 400 mln użytkowników, jeszcze się przesunie.
Tak przynajmniej wynika z wypowiedzi dwóch głównych inwestorów w Facebooku - Jima Breyera z funduszu Accel Partners, pierwszego inwestora, który pojawił się w spółce, i Yuri Millnera, szefa rosyjskiego funduszu Digital Sky Technologies (kontroluje też Naszą-klasę.pl), który w maju ub.r. zainwestował 200 mln dol. w udziały w FB, potem jeszcze podwyższając swój pakiet.
Kwestia debiutu Facebooka była poruszana podczas wtorkowej konferencji Digital Life Design w
Monachium. - Mogę ogłosić, że nie będzie szybkiego terminu IPO, czyli nie w 2010 r. - mówił Breyer. Millner mówił nieco bardziej mgliście: "Nie musimy zwracać pieniędzy inwestorom, mamy więc nieograniczoną cierpliwość".