Największym problemem, z którym obecnie zmaga się sektor finansowy, jest stale rosnąca skala złych kredytów. Ale specjaliści
agencji ratingowej wskazują, że - na tle regionu - i tak nasze banki są w wyjątkowo dobrej sytuacji. Podczas gdy w krajach bałtyckich odsetek niespłacanych w terminie kredytów przekracza 20 proc., w Rosji zbliża się do 30 proc., a na Ukrainie przekracza ten poziom, w Polsce banki mają przede wszystkim problem z odzyskaniem pieniędzy pożyczonych firmom, ale i w tym wypadku odsetek złych kredytów wynosi ok. 10 proc.
- To sygnał, że w Polsce wartość aktywów - np.
nieruchomości - nie była napompowana, więc nie straciły one tak gwałtownie na wartości - tłumaczą eksperci
Fitch. Na dodatek w najbliższych miesiącach złe kredyty powinny osiągnąć swój szczyt, a w drugiej połowie roku ich poziom w bankach powinien zacząć spadać.
Analitycy Fitch sygnalizują natomiast, że ich obawy wzbudza wysoki udział
kredytów walutowych, które - przy wciąż słabszej niż przed rokiem złotówce - powodują, że w bankach utrzymuje się przewaga kredytów nad depozytami. Pożyczki walutowe stanowią około dwóch trzecich wszystkich udzielonych w Polsce kredytów hipotecznych. Mimo to na tle regionu jesteśmy krajem, w którym nierównowaga między kredytami i depozytami jest nieznaczna.
Według analityków
Eurobank EFG w Polsce pod koniec 2009 r. wartość kredytów była o ok. 14 proc. wyższa niż depozytów. W Bułgarii było to ponad 20 proc., w Rumunii - 31 proc., a na Ukrainie - blisko 130 proc.!
Z kolei Intelli News zwraca uwagę na to, że polskie banki prowadziły w ostatnich latach zbyt liberalną politykę po stronie pożyczek konsumenckich i teraz mocno deklarują jej zacieśnienie.