Biznes Ludzie Pieniądze

Roubini: strefa euro może się rozpaść

Leszek Baj
27.01.2010 , aktualizacja: 27.01.2010 20:05
A A A Drukuj
Znany ekonomista Nouriel Roubini włożył kij w mrowisko. - Za jakiś czas, nie w ciągu roku czy dwóch lat, możemy zobaczyć rozpad strefy euro - powiedział. I od razu rozpętał burzę w Davos. Axel Weber z Europejskiego Banku Centralnego nazwał taki pomysł "absurdem"

Fot. sxc.hu
- Strefa euro może znaleźć się na rozwidleniu, z silnym centrum i słabszymi peryferiami. W rezultacie niektóre kraje mogą opuścić unię monetarną - powiedział Bloombergowi obecny na forum ekonomicznym w Davos Nouriel Roubini, profesor Uniwersytetu Nowojorskiego, który przewidział kryzys gospodarczy, rok przed jego rozpoczęciem. Jego zdaniem zagrożeniem dla jedności strefy euro są kraje południowej Europy - Grecja, czy Hiszpania.

- Oczekuję, że euro będzie już zawsze. Przez ostatnie dziesięć lat nie było problemów z jego wiarygodnością - odpowiadał Roubiniemu szef Bundesbanku Axel Weber w wywiadzie dla telewizji CNBC.

Szef EBC Jean-Claude Trichet wyjście Grecji ze strefy euro nazwał dwa tygodnie temu "absurdalną hipotezą".

Skąd więc obawy ekonomistów o trwałość Eurolandu? Warunkiem przystąpienia do tego klubu było spełnienie warunków z Paktu Stabilizacji i Rozwoju: deficyt budżetowy mniejszy niż 3 proc. PKB, dług publiczny poniżej 60 proc. PKB. Przed kryzysem kilka krajów, m.in. Grecja i Włochy, przestało spełniać te warunki, ale nie miało to poważniejszych konsekwencji. Problemy zaczęły się, gdy wybuchł kryzys, a kraje zaczęły ostro konkurować o pieniądze inwestorów, aby finansować rosnące dziury budżetowe. Najgorzej radziła sobie Grecja, której dług publiczny już sięgnął 112 proc. PKB, a za dwa lata zdaniem Komisji Europejskiej może osiągnąć aż 135 proc. PKB.

Jeszcze we wrześniu zeszłego roku grecki rząd przekonywał Komisję Europejską, że deficyt sektora finansów publicznych w 2009 r. nie przekroczy 6 proc. PKB. W październiku, po wyborach, nowy rząd przyznał, że sięgnie aż 12,7 proc.! Agencja ratingowa Fitch obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Grecji. Inwestorzy się wystraszyli. Automatycznie wzrosło oprocentowanie greckich obligacji, co jeszcze powiększyło koszty obsługi gigantycznego zadłużenia tego kraju. Kłopoty Grecji spowodowały też osłabienie euro względem dolara.

Inwestorzy zaczęli się zastanawiać, czy dla takich krajów, jak Niemcy czy Francja, ciągnięcie za sobą słabeuszy z południowej Europy nie jest zbyt dużym obciążeniem. Z drugiej strony rozpad Eurolandu nadwerężyłby wiarygodność euro.

- Grecki przykład stawia nas w trudnej sytuacji - powiedziała niedawno kanclerz Niemiec Angela Merkel. Nic dziwnego, że Komisja Europejska oraz rządy poszczególnych krajów strefy euro domagają się od Grecji zdecydowanych działań w cięciu deficytu i odzyskiwaniu wiarygodności.

Jednak Nouriel Roubini problemy Europy widzi nie tylko w Grecji. - Jeśli Grecja pójdzie na dno, to będzie to problem dla strefy euro, jeśli Hiszpania, będzie to katastrofa - powiedział Roubini.

Hiszpania jest czwartą gospodarką Europy. Boryka się z ogromnym kryzysem, rosnącym zadłużeniem i największym w Unii bezrobociem przekraczającym 20 proc. Roubini zwraca uwagę, że członkostwo w strefie euro powoduje, że eksport tego kraju nie może już tak mocno zyskiwać na konkurencyjności poprzez znaczące osłabienie waluty.

Roubini ze swoimi poglądami jest jednak wśród ekonomistów ciągle dość kontrowersyjny. - O ile udało mu się przewidzieć kryzys, o tyle jego prognozy na temat rozpadu strefy euro są mało realne - twierdzi Krzysztof Rybiński, partner w Ernst & Young. - Koszty rozpadu strefy euro byłyby tak ogromne, że można by je porównać z wybuchem bomby atomowej. Nikt rozsądny się na to nie zgodzi - dodaje.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów