W ostatnich latach wahania kursów dolara czy euro mogły przyprawić o palpitacje serca oszczędzających, którzy wybrali np. fundusze obligacji amerykańskich czy europejskich. Opłacalność ich inwestycji zależała nie tylko od wielkości odsetek i cen obligacji, ale przede wszystkim kursu złotego. Wpłacone pieniądze były bowiem przeliczane na obce waluty. Jeśli w czasie inwestycji dolar się osłabił, to oszczędzający był narażony na straty z tytułu różnic kursowych i w efekcie mógł być "do tyłu" nawet np. na zdawałoby się bezpiecznym funduszu obligacji amerykańskich.
Jedna z czołowych firm zarządzających aktywami na świecie - Franklin Templeton Investments - wprowadziła teraz do swojej oferty na naszym rynku siedem nowych funduszy operujących za granicą, np. w
USA, Azji i Ameryce Łacińskiej, za które polscy klienci będą płacić w złotówkach, ale zostaną zabezpieczeni przed wahaniami kursu złotego za pomocą
kontraktów terminowych na waluty. W ten sposób, jeśli np. dolar się osłabi, to tego nie odczują w swoich portfelach. Dotychczas w tej formie działał u nas od 2007 r. tylko jeden fundusz Templetona - Global Total Return Fund.
- Zaczynamy konkurować o klientów z krajowymi Towarzystwami Funduszy Inwestycyjnych (TFI), które oferują inwestycje w złotówkach - powiedział na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami Michał Staszkiewicz, szef sprzedaży we Franklin Templeton Investments Poland. - Naszym celem jest, aby w ciągu dwóch lat 30-40 proc. portfela stanowiły fundusze złotówkowe - dodał. Obecnie Polacy mają ulokowane w 65 funduszach Templetona 900 mln zł. Na całym świecie Templeton zarządza kwotą 553 mld dol.