Biznes Ludzie Pieniądze

Davos: Haiti, banki i polski prezydent

lez
28.01.2010 , aktualizacja: 28.01.2010 19:47
A A A Drukuj
Drugi dzień forum ekonomicznego w Davos przebiegł pod znakiem apeli o pomoc dla Haiti, kłótni o nowe regulacje bankowe oraz dyskusji o wychodzeniu świata z kryzysu. Do Davos przyjechał polski prezydent
Davos, Szwajcaria 27 stycznia 2010.
Fot. swiss-image.ch Sebastian Derungs
Davos, Szwajcaria 27 stycznia 2010.
W szwajcarskim Davos obraduje 2,5 tys. osób na dorocznym szczycie gospodarczym. Wśród nich są głowy państw, prezesi koncernów, ekonomiści.

Do kurortu dotarł polski prezydent Lech Kaczyński. Podczas konferencji powiedział, że 2015 r. to data, którą można rozważać jako termin przyjęcia euro. - Moim zdaniem jest to termin bardzo szybki - dodał jednak.

Ale data przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty nie rozgrzewała panelistów w Davos do czerwoności.

W czwartek były amerykański prezydent Bill Clinton wezwał do zwiększenia pomocy dla Haiti, które przeżyło gigantyczne trzęsienie ziemi. - To szansa, żeby zmienić wyobrażenie przyszłości ludzi na Haiti, zbudować to, czego chcą, a nie odbudować to, czym byli - powiedział Clinton, który jest specjalnym wysłannikiem ONZ na Haiti.

Przedstawiciele instytucji finansowych głośno komentowali środowe przemówienie prezydenta USA Baracka Obamy, w którym przedstawił on plan tworzenia nowych miejsc pracy. Odetchnęli z ulgą, gdy nie usłyszeli z jego ust kolejnych ataków na banki. - Inwestorom pewnie ulżyło, że nie przeprowadził kolejnego ataku nuklearnego na Wall Street - powiedział John Studzinski, szef firmy doradczej Blackstone.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos