Zamiecie śnieżne, duże mrozy i silny wiatr sparaliżowały służby drogowe zakładów ubezpieczeniowych. Problemy mają nawet kierowcy, którzy wykupili u ubezpieczycieli najdroższe pakiety z assistance. Miały one zapewnić szybką pomoc, gdy przydarzy się wypadek albo zepsuje
samochód.
Pomoc drogowa powinna być na miejscu najpóźniej w ciągu 30 minut. Tak obiecują ubezpieczyciele. Od kilku dni kierowcy, którzy potrzebują pomocy, muszą czekać nawet kilka godzin. Wczoraj dzwonili do naszej redakcji.
- Czekam trzecią godzinę i nikt nie przyjeżdża - denerwował się pan Jan, którego samochód utknął w zaspie pod Gdańskiem. Na infolinii ubezpieczyciela zapewniano go, że pomoc zaraz nadjedzie: - Po godzinie czekania usłyszałem, że może to jeszcze trochę potrwać. Potem nie mogłem się już dodzwonić.
O problemie mówią same towarzystwa. - W ostatnich dniach ubezpieczyciele nie byli w stanie zapewnić klientom odpowiedniej obsługi - przyznaje Wojtek Wężyk z Ergo Hestii. - Są opóźnienia, ale robimy wszystko, żeby nasi klienci otrzymali pomoc na czas - zapewnia Anna Skusiewicz, rzecznik Uniqi.
Jak długo trzeba czekać na przyjazd pomocy drogowej? - Z reguły nie dłużej niż kilka czy kilkanaście minut, ale teraz opóźnienia sięgają nawet kilku godzin - mówi szef likwidacji szkód u jednego z dużych ubezpieczycieli. Jego zdaniem problem dotyczy wszystkich towarzystw, bo ubezpieczyciele korzystają z tych samych firm asystenckich. To one zapewniają lawetę, samochód zastępczy czy wynajęcie hotelu.
Największy ubezpieczyciel na rynku w ostatnich dniach ponaddwukrotnie zwiększył obsadę centrum alarmowego. - Nasi klienci są informowani o wydłużonym czasie dojazdu pomocy drogowej. Wszystko zależy od rejonu kraju, ale średnia w ostatnich trzech dniach wynosi godzinę i 19 minut - mówi Magdalena Olborska z PZU.
Hestia poszła dalej. - Wszystkie niezadowolone osoby dostaną dodatkową 10-proc. zniżkę na kupno pakietów obejmujących ubezpieczenie komunikacyjne,
mieszkania czy od nieszczęśliwych wypadków - obiecuje Wężyk z Hestii. Pozostałe towarzystwa na razie nie zdecydowały się na taki krok.