Biznes Ludzie Pieniądze

Rozejm w naftowym sporze Rosji z Białorusią

Andrzej Kublik
28.01.2010 , aktualizacja: 28.01.2010 19:56
A A A Drukuj
Po miesiącu waśni Moskwa i Mińsk dogadały się w sprawie cen ropy. Ale to tylko zawieszenie broni, bo rozstrzygnięcie wielu spornych kwestii odłożono na później.
W środę wieczorem wicepremierzy Białorusi Uadzimir Siemaszko i Rosji Igor Sieczyn podpisali w Moskwie protokół do umowy rządów Rosji i Białorusi z 2007 r., która regulowała warunki dostaw rosyjskiej ropy do białoruskich rafinerii. Od stycznia Białoruś miała płacić pełne cło za ropę z Rosji (dotąd płaciła jedną trzecią cła). Ale Mińsk uważał, że ta umowa jest już nieaktualna, bo od stycznia weszło w życie porozumienie o unii celnej Białorusi z Rosją i Kazachstanem zawarte pospiesznie pod koniec 2009 r. Zdaniem Mińska cła na rosyjską ropę są sprzeczne z unią celną. Po podwyżce cła rosyjskiemu fiskusowi Białoruś miała płacić ponad 5 mld dol. rocznie. Białorusi nie stać na taką kontrybucję równą jednej dziesiątej PKB kraju.

Moskwa zgadzała się bez cła sprzedawać tylko 6,3 mln ton ropy do produkcji paliw na własny rynek. Ale nie chciała zrezygnować z ceł od 15 mln ton ropy, z której białoruskie rafinerie produkują paliwa na eksport. Ich rentowność spadłaby i Rosjanie mogliby je przejąć za grosze.

Po miesiącu negocjacji Moskwa i Mińsk poszły na kompromis. Prowizoryczny charakter umów podkreślał wicepremier Białorusi po ich podpisaniu. - Te porozumienia długo nie przeżyją - powiedział Siemaszko.

Kompromis przewiduje, że Białoruś bez cła będzie importować 6,3 mln ton ropy na własne potrzeby, a ta pula będzie indeksowana do skali wzrostu gospodarczego Białorusi. Jeśli w tym roku PKB wzrośnie o 11 proc., to o tyle samo wzrosną dostawy ropy bez cła. Decyzja w tej sprawie zostanie zatwierdzona w październiku - mówił Siemaszko.

Dodał, że białoruskie rafinerie nie zapłacą też cła za ropę do produkcji paliw eksportowanych do Rosji. Cłem obłożona będzie tylko ropa do produkcji paliw eksportowanych do Polski, Niemiec i innych państw UE. Takie rozwiązanie nie zadowala Białorusi. Siemaszko zapowiedział, że Mińsk chce od lipca znieść cła od eksportu paliw. - Nie można nakładać dwa razy podatku - tłumaczył wicepremier Białorusi. Mińsk wiele nie straci, bo lwią część ceł z eksportu paliw oddaje rosyjskiemu fiskusowi. Ale Moskwa jeszcze tego nie zaakceptowała.

Mińsk chciał też o 20-30 proc. podnieść opłatę za tranzyt rosyjskiej ropy do Polski wynoszącą teraz 3,9 dol. za tonę surowca. Rosja zgodziła się na podwyżkę maksymalnie o 11 proc., ale dopiero od października. Uzgodniono też, że taryfy za tranzyt rosyjskiej ropy będą podnoszone co roku - co najmniej o skalę inflacji w Rosji plus 3 pkt proc.

Wicepremierzy Rosji i Białorusi we wspólnym oświadczeniu zagwarantowali też, że nie będzie ograniczeń w tranzycie ropy do UE. To ma rozwiać obawy firm handlujących ropą, że Rosjanie wstrzymają tranzyt przez Białoruś ropy do rafinerii w Europie Środkowej - jak zrobili trzy lata temu. Jednak Moskwa nie chciała nakręcać konfliktu i nawet nie uprzedziła UE o ryzyku cięć w tranzycie przez Białoruś. Takiego uprzedzenia wymaga umowa o "mechanizmie wczesnego ostrzegania" przed kryzysami energetycznymi podpisana dwa miesiące temu przez Rosję i UE. Zgodnie z tą umową Rosja uprzedzała UE o możliwości ograniczenia dostaw ropy na Słowację, do Czech i na Węgry z powodu sporów z Ukrainą o opłaty tranzytowe.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów