Tylko w czwartym kwartale 2009 r.
Google wydał 1,12 mln dol. na lobbingowe zabiegi w amerykańskim Kongresie i Senacie, a także w Federalnej Komisji Handlu. Głównie przekonując do swoich racji w takich kwestiach jak prywatność czy konkurencja, związanych z internetową reklamą, prawami autorskimi i porozumieniem z wydawcami i pisarzami.
Według raportu złożonego przez Google w amerykańskim Senacie w całym ub.r. na lobbing w Waszyngtonie koncern wydał nieco ponad 4 mln dol. Ta kwota stale i szybko rośnie - w 2007 r. było to 1,52 mln dol., rok później już 2,84 mln dol.
To tylko część wydatków na lobbing, kwota ta bowiem nie obejmuje kosztów poniesionych ani na świecie, ani w poszczególnych stanach.
Szybki wzrost wydatków na sztab lobbystów pokazuje, jak rosną ambicje Google, a wraz z nimi - obiekcje rynkowych regulatorów i branż, na których terytorium wkracza koncern z Mountain View. Google urósł tak bardzo, że każda fuzja jest bacznie śledzona przez urzędników - w 2007 r. udało się przepchnąć przejęcie reklamowej spółki DoubleClick, rok później na porozumienie z Yahoo dotyczące wyszukiwarek urzędnicy już nie pozwolili (a właściwie: Google wycofał się, bo regulatorzy stawiali kolejne warunki, znacznie zmniejszające atrakcyjność umowy z Yahoo). Wciąż nierozstrzygnięta jest kwestia ugody z wydawcami w sprawie inicjatywy Google Book Search (kolejne przesłuchanie ma się odbyć w lutym br.). Nie wiadomo też, kiedy i na jakich warunkach Google dostanie zielone światło na przejęcie spółki AdMob zajmującej się reklamami na
smartfony (koncern płaci 750 mln dol. we własnych akcjach).
Co ciekawe, w tym samym czasie, gdy Google nie żałuje pieniędzy na lobbystów, jego największy rywal
Microsoft zaciska pasa. Jeszcze w 2007 r. na lobbing koncern przeznaczał 9 mln dol., w 2008 r. - 8,9 mln dol., a w zeszłym - tylko 6,72 mln dol.
W ostatnim kwartale ub.r. Microsoft wydał już tylko pół miliona dolarów więcej na lobbing niż Google, a w urzędach i z politykami jego prawnicy rozmawiali - według raportu - m.in. o reformie podatkowej, wolnym handlu oraz konkurencji na rynku internetowej reklamy i oprogramowania.