- Trzeba wymóc na otwartych funduszach emerytalnych rozwiązania prowadzące do tego, by bardziej konkurowały ze sobą, osiągnęły wyższe stopy zwrotu - powiedział minister Michał Boni. Jak to zrobić? Rządowy plan konsolidacji finansów zakłada wprowadzenie zakazu akwizycji i reklamy
OFE oraz dalsze obniżanie opłat pobieranych przez towarzystwa emerytalne.
Przygotowaniem nowego projektu zmian w OFE zajmie się rada do spraw gospodarczych przy premierze, na której czele stoi były premier i były prezes Banku Pekao Jan Krzysztof Bielecki. Do dyskusji ma zaprosić związkowców, pracodawców, towarzystwa emerytalne, ekonomistów i specjalistów od rynków finansowych.
W miejsce jednego funduszu powstaną subfundusze, których strategia inwestycyjna będzie dostosowana do wieku osoby w nim oszczędzającej. Na początku oszczędności miałyby być pomnażane bardziej agresywnie w akcje krajowych i zagranicznych spółek. Z czasem akcji byłoby coraz mniej, a ich miejsce zajmowałyby np. bezpieczniejsze obligacje. Na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego byłyby to już głównie bezpieczne papiery o stałej stopie zwrotu.
Wymaga to podniesienia obecnych limitów inwestycyjnych dla OFE. Dzisiaj mogą inwestować na polskiej giełdzie do 40 proc. swoich aktywów i zaledwie 5 proc. za granicą. Rząd zapowiada stopniowe podnoszenie tych progów.
Zmienić się ma system oceniania wyników inwestycyjnych funduszy emerytalnych, czyli tzw.
benchmarku. Dzisiaj jest nim minimalna stopa zwrotu, która - w uproszczeniu - jest liczona jako średnia wyników wszystkich OFE. W przyszłości to, jak fundusze pomnażają nasze pieniądze, ma być oceniane na podstawie zewnętrznego miernika, np. specjalnie stworzonego indeksu. Jego wysokość mogłaby zależeć np. od oprocentowania obligacji i sytuacji na giełdzie.
Wynagrodzenie towarzystw emerytalnych zależałoby w większej mierze od tego, jakie wyniki osiągnie zarządzany przez nie fundusz. Za pokonanie benchmarku towarzystwa byłyby nagradzane, zaś za gorszy wynik musiałyby dopłacić swoim klientom.
Dzięki tym zmianom przyszłe emerytury mają był wyższe. - Wystarczy, że stopa zwrotu w OFE będzie wyższa o 0,5 proc., by nasza emerytura wzrosła miesięcznie o prawie 200 zł - wyliczał minister Boni.
W rządowych propozycjach dotyczących zmian w funduszach emerytalnych nie ma ani słowa o obniżeniu składki przekazywanej do OFE. Taki pomysł w listopadzie ub.r. przedstawili minister
pracy Jolanta Fedak i minister finansów Jacek Rostowski. Zaproponowali zmniejszenie składki z 7,3 do 3 proc. Reszta miałaby zostać w ZUS. W styczniu pomysł ten znalazł się w założeniach do zmian w ustawie o OFE przygotowanych przez Ministerstwo Pracy.
Pomysł od początku był mocno krytykowany. Suchej nitki nie zostawili na nim ekonomiści, pracodawcy i związkowcy z "Solidarności", a także Komisja Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski. Przeciw byli nawet minister Michał Boni i szef resortu skarbu Aleksander Grad.