Najważniejszą deklaracją, jaka padła w Davos, jest zapowiedź wielkiej wojny z obecnym systemem finansowym. Rządy chcą przebudować świat finansowy, bankierzy zaś liczą na to, że będą mogli sobie spokojnie zarabiać pieniądze z poparciem rządu, który zawsze zapewni im olbrzymie gwarancje i w razie potrzeby wesprze publicznymi pieniędzmi. W tej walce może wygrać tylko jedna strona. Zobaczymy, kto będzie zwycięzcą.
Rządy mają jeszcze jeden problem: wyjście z kryzysu. Obawiam się jednak, że politycznymi decyzjami niewiele mogą zdziałać. Mogą jedynie w długim okresie poprawić stan swojego
budżetu, ale nie uda im się po prostu nagle wyjść z kryzysu. Tym bardziej że konsumpcja nadal jest słaba, a nie słyszałem w Davos o pomysłach, jak szybko poprawić rynek
pracy, ani o wielkich planach inwestycyjnych, ani w Unii, ani w
USA.
Innym ważnym tematem w Davos jest tragedia Haiti. Nie sądzę jednak, żeby Stany Zjednoczone włączyły się ze szczególnym poświęceniem w ratowanie tego kraju. Dla USA to zbyt małe państwo i leżące zbyt daleko od amerykańskich granic. Sądzę, że Stany ograniczą się do doraźnej pomocy.
Notował Krzysztof Berenda, RMF FM
Prof. Kenneth Rogoff* - wykładowca na Uniwersytecie Harvarda