Tak optymistycznych danych Departamentu Handlu
USA mało kto się spodziewał, bo średnia prognoza mówiła o wzroście 4,6 proc. Ostatni raz takiego przyspieszenia tamtejsza gospodarką nabrała ponad sześć lat temu w III kwartale 2003 r. Jednak wtedy Amerykę opanowała euforia po zwycięskiej wojnie w Iraku i konsumenci ruszyli masowo na zakupy.
Teraz przede wszystkim mniej, niż przypuszczano, spadły zapasy w przedsiębiorstwach, co wskazuje na to, że przygotowują się one na okres lepszej koniunktury po najdłuższej i najgłębszej recesji od Wielkiego Kryzysu z lat 30. zeszłego wieku. Tempo nabierania rozpędu przez największą gospodarkę świata najlepiej widać, porównując wynik z IV kw. z poprzednim kwartałem, gdy
PKB urósł jedynie o 2,2 proc. Fakt, że gospodarka urosła już dwa kwartały z rzędu pozwala przesądzić, że recesja przeszła do historii.
Christina Romer, szefowa doradców ekonomicznych Białego Domu, komentując te dane powiedziała, że to zasługa zarówno rządu, bo obciął podatki i wspomógł gospodarkę, jak i sektora prywatnego.
Inwestorzy na rynkach finansowych zareagowali natychmiast. Amerykańska waluta umocniła się do euro i jena, a wykresy indeksów na światowych giełdach poszły pionowo w górę o 14.30, gdy tylko pojawił się komunikat Departamentu Handlu.
Ostatecznie jednak amerykańskie indeksy zamknęły się na minusach. Dow Jones stracił 0,52 proc., a technologiczny Nasdaq 1,45 proc. Być może powodem pogorszenia nastrojów było to, że po wybuchu wielkiego optymizmu zwrócono uwagę na publikowane równolegle podane dane o PKB za cały 2009. A te pokazują, że
gospodarka USA skurczyła się 2,4 proc., co jest najgorszym wynikiem od 1946 r.
Znaczenie najnowszych danych rośnie, bo tak dobry wynik został osiągnięty mimo zakończenia kilku rządowych programów wspomagających gospodarkę. Chodzi głównie o dopłaty do nowych samochodów w zamian za złomowanie starych. Kupując nowy
samochód, można było dostać do 4,5 tys. dol. W sumie kilka miliardów dolarów z budżetu poszło na dopłaty w ramach "cash for clunkers program".
Jednak warto pamiętać, że gospodarka w dużej mierze rozwija się tak szybko także z powodu utrzymywania przez Fed stóp procentowych na rekordowo niskim, poziomie blisko zera.
Coraz szybsze tempo wzrostu gospodarczego daje szansę na zmniejszenie bezrobocia w USA, które utrzymuje się na poziomie 10 proc. i jest najwyższe od ponad ćwierćwiecza. W sumie recesja kosztowała Amerykanów utratę 7 mln etatów. Właśnie tworzenie miejsc pracy uznał za swój priorytet w tym roku prezydent Barack Obama. Na dłuższą metę bowiem utrzymywanie się wysokiego bezrobocia może podciąć
wzrost gospodarczy, bo Amerykanie mogą mniej wydawać na konsumpcję, jeśli będą żyli pod presją groźby utraty pracy. Odbudowanie optymizmu konsumentów jest kluczowe, bo ich wydatki decydują w dwóch trzecich o wielkości PKB.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że w 2010 r. gospodarka USA pójdzie w górę 2,7 proc.
Stan gospodarki USA jest coraz lepszy na tle Eurolandu, który musi sobie poradzić z pogrążoną w kłopotach Grecją. Jeszcze bardziej w tyle jest Wlk. Brytania, która wychodzi z recesji wyjątkowo powolnie. Brytyjska gospodarka urosła po raz pierwszy dopiero w IV kw., i to jedynie o symboliczne 0,1 proc.