Biznes Ludzie Pieniądze

Tusk obiecuje: Więcej pracy i pieniędzy

Piotr Skwirowski, Leszek Baj, Agata Nowakowska
29.01.2010 , aktualizacja: 29.01.2010 22:13
A A A Drukuj
Premier Donald Tusk przedstawia plan reformy finansów publicznych. Wydatki państwa będą rosły wolniej, znikną emerytury służb mundurowych, lekarze i prawnicy będą mieli kasy fiskalne
Premier stopniował napięcie mówiąc o wynikach finansowych Polski za ubiegły rok. - 1,7 na plusie
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Premier stopniował napięcie mówiąc o wynikach finansowych Polski za ubiegły rok. - 1,7 na plusie
Premier Donald Tusk oraz ministrowie Jacek Rostowski i Michał Boni przedstawili wczoraj "Plan rozwoju i konsolidacji finansów 2010-2011". Dokument liczy 64 strony. Jest zbiorem tez-pomysłów na zreformowanie Polski.

- Cały dokument jest nakierowany na to, by ludziom było lepiej - przekonywali.

Głównym celem jest ograniczenie deficytu budżetowego i powstrzymanie wzrostu długu publicznego. - To wpływa bezpośrednio na poziom życia i szanse rozwojowe każdego obywatela - zapewniał premier Tusk.

Obiecuje odbiurokratyzowanie gospodarki. Chce powołać nowego ministra, który będzie pilnował urzędników w ich dążeniu do upraszczania przepisów.

Premier obiecuje do 2015 r. zapewnić dostęp do internetu na 99 proc. powierzchni Polski. Zapowiada utworzenie w miastach i gminach "węzłów cywilizacyjnej pomocy", by każdy potrzebujący mógł otrzymać bezpłatną pomoc prawną czy socjalną.

Minister Michał Boni przekonywał, że Polska ma szansę zbudować przewagę konkurencyjną nad innymi państwami, zwiększając aktywność zawodową, poprawiając edukację i wykorzystując talenty Polaków.

Jak tego dokonać?

Kluczowym punktem planu Tuska jest wprowadzenie tzw. reguły wydatkowej. - Przez kilka najbliższych lat wydatki państwa będą mogły rosnąć nie więcej niż inflacja plus 1 proc. - tłumaczył premier.

Reguła wydatkowa ma być zapisana w ustawie o stabilności finansów publicznych. Ma obowiązywać do czasu, gdy deficyt finansów publicznych spadnie do 3 proc. PKB (dziś przekracza 7 proc.). Gdy uda się to osiągnąć, regułę wydatkową zastąpi tzw. reguła budżetowa. Rząd będzie musiał trzymać w ryzach wydatki, ale już mniej twardą ręką. Będą mogły rosnąć o wskaźnik prognozowanej na dany rok inflacji plus średni wskaźnik wzrostu PKB z poprzednich pięciu-sześciu lat minus 1 pkt procentowy. Ta skomplikowana konstrukcja wskaźnika gwarantuje, że wydatki publiczne w relacji do PKB będą spadać.

Rząd zapowiada dokończenie reform emerytalnych. - Przygotujemy projekty ustaw, które ujednolicą system emerytalny - zapowiedział premier. Stopniowo mają wygasać przywileje emerytalne służb mundurowych. Żeby jak najwięcej Polaków pracowało, bo dzięki temu - zdaniem Tuska - płacone przez wszystkich podatki i składki będą mogły być niższe.

Zobacz: Plan Tuska w punktach

W planie nie ma postulowanej przez ekonomistów likwidacji Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Znalazło się za to zapewnienie (tłustym drukiem), że "przedstawione propozycje w żadnej mierze nie zmierzają do takiej likwidacji". To ukłon w stronę PSL, który broni KRUS. Mimo to Tusk chciałby w tym systemie zrobić wyłom. Planuje przeniesienie do powszechnego systemu emerytalnego, czyli do ZUS, rolników posiadających co najmniej 15-hektarowe gospodarstwa. Mieliby oni płacić podatek dochodowy jak zwykli przedsiębiorcy. Zyskaliby prawo do ulg (na dzieci czy internet).

Premier Tusk stawia też na dokończenie prywatyzacji: - Chcemy przełamać mit, który pokutuje, że państwowe jest bezpieczniejsze. Rozpoczęliśmy procedury prywatyzacyjne w 680 przedsiębiorstwach. Mówimy o ambitnym planie pozyskania 27 mld zł w 2010 r., może więcej - powiedział.

Minister Michał Boni obiecał, że rząd usprawni system zamówień publicznych. - Ważne jest, by z tych 14 mld zł, które administracja wydaje na zamówienia publiczne, 2-6 mld zł można było zaoszczędzić dzięki powstaniu centrum usług wspólnych, by zamówienia publiczne były sensowne - mówił.

Kluczem do unowocześniania Polski mają być fundusze unijne. W tym roku Polska ma skonsumować fundusze warte w sumie prawie 27 mld zł. Według wyliczeń przedstawionych w rządowym planie w latach 2009-13 wzrost realnego PKB dzięki funduszom unijnym będzie szybszy o 0,67-1,06 pkt proc.

Rząd zapowiada zmiany w systemie edukacji. Chce w większym stopniu motywować nauczycieli, obiecuje, że ich pensje wzrosną o połowę w latach 2007-12. Wyższe - nawet o 80 proc. - mają być pensje osób rozpoczynających pracę nauczyciela.

- Polacy będą z tego mieli więcej pracy i pieniędzy - mówił o "Planie" premier. - Do połowy roku we wszystkich tych sprawach powinniśmy mieć przygotowane założenia, do końca roku gotowe projekty ustaw - zapowiedział minister Boni.

Opinie ekspertów:

Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku:

Pomysły rządu bardzo mi się podobają. Są w dużej mierze zbieżne z wcześniejszymi propozycjami ekonomistów. Różnią się jednak w szczegółach. Przygotowany przez rząd dokument mówi konkretnie o dokończeniu reformy emerytalnej służb mundurowych. Ale już w przypadku reformy KRUS zapowiada tylko rozpoczęcie debaty na ten temat. Wygląda na to, że PO ma pomysł, co zrobić, ale nie ustaliła tego z koalicjantem z PSL. Jeżeli nie zdołała tego zrobić przez ostatnie kilka miesięcy, to wątpię, że ta reforma będzie realizowana. Wygląda na to, że program PO został rozwodniony, a sam dokument jest polityczny a nie rządowy.

Stanisław Żelichowski, szef Klubu Parlamentarnego PSL:

Trzeba spojrzeć na całość systemu emerytalnego, a nie skupiać się tylko na ubezpieczeniach dla rolników. Ludzie płacą składki na ubezpieczenie zdrowotne, a leczą się prywatnie. Może trzeba się zastanowić nad dobrowolnym systemem ubezpieczeń zdrowotnych. Mówi się o KRUS i 15 mld zł dotacji z budżetu. A emerytury np. dla prokuratorów, których nie jest przecież tak dużo, kosztują 9 mld zł.

Mamy półtora miliona gospodarstw rolnych, z czego dochód ma 217 tys., reszta nie ma. Jeżeli na wsi wprowadzimy podatek dochodowy, to rolnicy przestaną płacić podatek rolny, który trafia do samorządów. I trzeba będzie samorządom wyrównać braki z budżetu.

Zapowiedzi o wprowadzeniu kas fiskalnych dla prawników i lekarzy słyszę od pięciu lat, a jesteśmy w punkcie zerowym. Podobnych dylematów jest masa. W ciągu dwóch tygodni umówimy się z ministrem Bonim, chcemy poznać wyliczenia, zastanowić się, co z tym fantem zrobić. O zmianach możemy rozmawiać, ale patrząc na cały system emerytalny.

Aleksandra Natalli-Świat, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości:

Program przedstawiony przez premiera jest zbiorem ogólników. Co chwilę występują tam słowa "rozpoczniemy debatę", "przygotujemy analizę", "zwiększymy", "poprawimy". Rząd przecież działa już od ponad dwóch lat, wydawałoby się, że miał czas opracować konkretne propozycje. Teraz w Polsce największym problemem jest lawinowe narastanie zadłużenia, tymczasem najważniejszy rozdział w "Planie" dotyczący konsolidacji finansów publicznych jest bez dokładnych wyliczeń i symulacji. Nie dowiadujemy się, jak realizacja planu wpłynęłaby na stan finansów publicznych. Wszyscy wiemy, że wydatki powinny być racjonalne, a poziom zadłużenia jak najniższy. Czy jesteśmy w stanie popierać dobre, konkretne projekty dla polskiej gospodarki? Oczywiście, już to robiliśmy wielokrotnie. Ale to, co zaprezentował premier, nie wiem nawet, czy można nazwać dokumentem. W dodatku nie wiadomo, czy to projekt rządowy, czy nie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów