Przedstawiciele centralnego banku Wielkiej Brytanii coraz głośniej ostrzegają przed czekającymi nas podwyżkami
stóp procentowych - pisze brytyjski "Guardian". Zdaniem Paula Tuckera, szefa Banku Anglii, będzie to kolejne wielkie wyzwanie, z którym przyjdzie się zmierzyć sektorowi finansowemu. Chodzi o to, że po dwóch latach luźnej polityki monetarnej w Wielkiej Brytanii przychodzi - zdaniem Tuckera - czas na jej zaostrzenie. Pierwszym krokiem będzie zakończenie programu zwiększania płynności, w ramach którego
bank centralny "wpompował" w rynek ok. 200 mld funtów. Chodziło o to, żeby przywrócić zaufanie na rynku i skłonić banki do pożyczania pieniędzy sobie nawzajem oraz firmom i indywidualnym klientom. Bank centralny obniżył więc
stopy procentowe do 0,5 proc., czyli najniższego poziomu w historii. Ekonomiści są jednak przekonani, że stopy procentowe już wkrótce zaczną wracać do normalnych poziomów: - Sądzę, że pod koniec roku będzie to już ok. 2 proc. - mówi Karen Ward, główna ekonomistka HSBC. To będzie oznaczało, że zdrożeje większość kredytów, a zadłużeni klienci banków będą mieli jeszcze większy niż do tej pory problem z uregulowaniem swoich zobowiązań. Do tej pory, dzięki niskim
stopom procentowym, skala złych kredytów była znacznie mniejsza, niż spodziewali się eksperci. Jeśli stopy pójdą w górę, ta sytuacja może się zmienić.