Kobiety chcą więcej! Pierwsze konto na obcasach! - takimi sloganami kusi od kilku miesięcy swoje klientki, a przede wszystkim potencjalne klientki, Bank Zachodni WBK. Co prawda spoty z Martą, która zawsze chciała mieć więcej, Agnieszką, która chciała mieć wszystko, oraz Agatą, która wiedziała, jak to zdobyć, można dziś oglądać już tylko w kanałach dla kobiet, ale na stronie internetowej BZ WBK wciąż jest to najbardziej promowany produkt.
Czy słusznie? Po części tak, bo konto rzeczywiście ma kilka solidnych zalet. Przede wszystkim pakiet ubezpieczeń typu assistance, dzięki któremu klientki banku mogą uzyskać pomoc, kiedy potrzebują hydraulika, opieki dla dziecka albo holowania zepsutego samochodu. Wystarczy zadzwonić pod wskazany numer telefonu, a specjalna asystentka zorganizuje potrzebną pomoc (za którą oczywiście trzeba będzie zapłacić, darmowe jest tylko zorganizowanie potrzebnych specjalistów).
Nie jest natomiast prawdą widoczna w reklamach obietnica BZ WBK, że konto jest za darmo. Owszem, nie ma prowizji za prowadzenie konta, ale za to pakiet ubezpieczeń kosztuje 5 zł miesięcznie. Można z niego zrezygnować, ale wtedy konto kosztuje 7 zł miesięcznie. Tak czy owak - za swoje Konto na Obcasach, przedstawicielko płci pięknej, zapłacisz kilkadziesiąt złotych rocznie.
To nie wszystko. Są też prowizje za przelewy - po 50 gr za pierwszych pięć przelewów przez internet i po 70 gr za każdy kolejny. Do tego opłata za kartę płatniczą - 1,5 zł miesięcznie. Z tego też w skali roku robi się niezła sumka. Dla aktywnej kobiety, która za pośrednictwem swojego konta płaci rachunki za prąd, gaz, czynsz, telefon, internet i jeszcze kilka abonamentów, roczny koszt konta - a więc ubezpieczenia (60 zł), karty (18 zł) i dziesięciu przelewów miesięcznie (72 zł w skali roku) - sięgnie 150 zł. A przypomnijmy, że bank w reklamie pisze "konto za 0 zł".
Inna sprawa, że BZ WBK - co warto docenić - daje też klientkom wygodne narzędzie do ograniczenia tych kosztów. Jest nim zwrot 1 proc. wydatków dokonanych kartą płatniczą wydaną do konta. Klientka, która co miesiąc będzie wydawała kartą 500 zł, otrzyma za każdym razem zwrot po 5 zł, czyli 60 zł w skali roku. To pozwoli jej ograniczyć koszt konta o jedną trzecią. W dalszym ciągu nie można powiedzieć, że jest to "konto za 0 zł", ale tzw. cashback, który do tej pory dają klientom tylko nieliczne banki, łagodzi ostrze mojej krytyki.
Od dziś każdej prześwietlanej reklamie będę przyznawał określoną liczbę gwiazdek. Takich samych, jakie finansiści umieszczają w podsuwanych nam do podpisu umowach. Im mniej gwiazdek, tym lepiej. W skali od zera do pięciu gwiazdek reklamie Konta na Obcasach przyznaję półtorej gwiazdki: głównie za fałszywą obietnicę "konta za 0 zł".