Biznes Ludzie Pieniądze

Obama pokazuje budżet z rekordową dziurą

Marcin Bosacki, Waszyngton
01.02.2010 , aktualizacja: 01.02.2010 20:30
A A A Drukuj
Budżet USA będzie miał w tym roku deficyt wysokości 1,6 biliona dolarów - ogłosił prezydent USA. Plany na kolejne lata nie są wiele lepsze.
Kapitol widoczny zza sterty śniegu, Waszyngton, USA
Fot. Evan Vucci AP
Kapitol widoczny zza sterty śniegu, Waszyngton, USA
Rząd Baracka Obamy przesłał wczoraj do Kongresu USA projekt budżetu na rok 2011 (w USA oznacza to od października 2010 do września 2011). Jego założenia są dużo bardziej pesymistyczne niż przewidywane przez rząd przed rokiem i mogą bardzo poważnie zaszkodzić Obamie.

Obama, obejmując ponad rok temu rządy, odziedziczył budżet ekipy George'a Busha na 2009 rok (październik 2008 - wrzesień 2009), który ostatecznie zamknął się deficytem prawie 1,4 biliona dolarów. Było to rekordowe 10 procent PKB i Obama obiecał, że będzie deficyt ograniczał. Jednak, jak przyznał wczoraj, deficyt jego pierwszego budżetu zamiast niecałe 1,2 biliona wyniesie prawie 1,6 i będzie największym deficytem budżetowym w historii USA.

Na 2011 rok prognozy są niewiele lepsze - 1,3 biliona, przy wydatkach 3,8 biliona. Według przewidywań rządu deficyt spadnie poniżej 800 miliardów dolarów dopiero w 2015 roku, czyli w czasie ewentualnej drugiej kadencji Obamy.

Dla Obamy te dane już wczoraj zaczęły oznaczać wielkie kłopoty polityczne. Obiecywał bowiem, że do końca swej pierwszej kadencji w styczniu 2013 roku obetnie deficyt o połowę, do ok. 650 miliardów. Według przedstawionych w poniedziałek założeń to niemożliwe. Zeszłoroczny budżet Obama promował hasłem: "Nowa era odpowiedzialności", wczoraj czołowi politycy opozycyjnej Partii Republikańskiej szydzili, że "nowa era była żartem". W sumie przez pięć lat, których perspektywę rysuje nowy budżet, USA wyprodukują deficyt 5,1 biliona dolarów, czyli o 35 procent więcej, niż rząd Obamy przewidywał 12 miesięcy temu.

Obama "udaje kilkoma sztuczkami, że ogranicza budżet, a tak naprawdę zwiększa wydatki państwa, podatki, deficyt i dług publiczny" - grzmiał wczoraj szef Republikanów w komisji budżetowej Izby Reprezentantów Paul Ryan. Dług publiczny USA wynosi rekordowe 12 bilionów, czyli 40 tysięcy dolarów na obywatela.

Ogłaszając wczoraj projekt budżetu, Obama powiedział: - Będziemy oszczędzać tam, gdzie możemy, wydawać tyle, ile musimy, i żyć znów w granicach rozsądku. Ekipa Obamy podkreśla, że nowy budżet przynosi oszczędności, prezydent zamroził bowiem sporą część wydatków na trzy lata. Jednak te oszczędności dadzą w pierwszym roku tylko 20 miliardów dolarów, w ciągu 10 lat - 250 miliardów, czyli mniej niż 1 proc. wydatków państwa w tym czasie.

Większe, niż dotąd zakładano, kłopoty budżetu wynikają z kilku czynników. Po pierwsze - mimo że w IV kwartale 2009 roku gospodarka USA urosła już o prawie 6 procent, najwięcej od 2004 roku, a w 2010 ma urosnąć o kolejne 2,7 proc., to wpływy z podatków nadal mają być mniejsze, niż zakładano. Po drugie - większe, niż planowano, mają być koszty wojen w Iraku, a zwłaszcza w Afganistanie. Po trzecie, zamrożenie wydatków dotyczy tylko niektórych dziedzin i łącznej sumy 447 miliardów dolarów, a np. budżet ministerstwa edukacji rośnie o 16 proc., ministerstwa energetyki - o 7. Przede wszystkim jednak nie widać rozwiązania problemu największej części stałych (i rosnących) wydatków budżetu: na emerytury oraz ubezpieczenie zdrowotne emerytów i ludzi biednych.

Obama i jego ekipa wiedzą, że walka z deficytem i długiem publicznym to według sondaży jeden z trzech - czterech głównych priorytetów politycznych dla wyborców amerykańskich. Wykorzystuje to opozycja, a zwłaszcza jej radykalne skrzydło skupione w ruchu protestów przeciw zwiększaniu roli państwa w gospodarce i zwiększaniu podatków. Paradoks polega na tym, że - przynajmniej na razie - ekipa Obamy nie podniosła zbyt wielu podatków. Przeciwnie, nowy budżet daje kolejne zachęty podatkowe firmom, by zatrudniały nowych pracowników. Obama nie przedłuży tylko ulg podatkowych dla rodzin o dochodach ponad 250 tysięcy dolarów i chce nałożyć nowy podatek na banki (przeciwnicy uważają, że te zrzucą go na klientów).

W sumie ogłoszony wczoraj projekt budżetu kreśli czarne perspektywy i przed gospodarką USA, i przed prezydenturą Obamy. Jak mówi ekspertka budżetowa Isabel Sawhill z przychylnego zazwyczaj Obamie Instytutu Brookings: "Po wyjściu z recesji nie staramy się już nawet o zrównoważenie budżetu, te propozycje pozostawią nas z wielkimi deficytami na całe lata. To przyprawia o depresję".

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy